ENG
A A A
 styczeń 2020 
fot. Aleksander Joachimiak. Na zdjęciu: Katarzyna Żeglicka z Marią Bargier podczas laboratoriów „Taniec i Niepełnosprawność: przekraczanie granic”

Katarzyna Żeglicka: „Nie ma granic między tańcem a niepełnosprawnością”

23 grudnia 2019

Świat sztuki musi przestać postrzegać naszą twórczość przez pryzmat terapii i niepełnosprawności – tę i wiele innych cennych refleksji znajdziemy w tekście Katarzyny Żeglickiej, uczestniczki programu Taniec i Niepełnosprawność: przekraczanie granic, organizowanego przez British Council i Instytut Muzyki i Tańca. Artystka zebrała swoje doświadczenia z trzech laboratoriów, które odbyły się w tym roku; w efekcie powstał tekst ważny i potrzebny, będący, można powiedzieć, rodzajem manifestu. Jego tytuł – Nie ma granic między tańcem a niepełnosprawnością – niech dla nas wszystkich stanie się inspiracją i formą życzeń na nadchodzące Święta i Nowy Rok: niech znikają granice, te które nigdy nie powinny powstać.

  

Nie ma granic między tańcem a niepełnosprawnością

 

Uważne chodzenie, praca z równowagą, ciężarem, swing, rozciąganie. Kilkanaście minut dla ciała, żeby zapamiętało. Jestem bardziej uważna na to, skąd wychodzi i dokąd zmierza mój ruch. Myślę tańcem. Gdy coś robię – tańczę. Krok do przodu – ciężar na przedniej nodze – ciało ciut przechylone do przodu – obie nogi proste w kolanie – tylna stopa obciągnięta. Stojący na oknie drewniany model człowieka nie pozwala mi zapomnieć zdobytych umiejętności.

 

Jestem po laboratoriach, które odbyły się w Teatrze Rozbark w Bytomiu, w ramach projektu Taniec i Niepełnosprawność: przekraczanie granic, organizowanych przez Instytut Muzyki i Tańca oraz British Council. Laboratoria umożliwiały artystom i artystkom z alternatywną sensoryką i motoryką pogłębienie własnej praktyki ruchowej oraz badanie i budowanie własnych słowników ruchowych.

 

Pierwsze z nich poprowadziły Ewa Sobiak i Justyna Duda − tancerki, które od 18 lat współpracują ze sobą w grupie Fleks Step. Proponowana przez nie praktyka pozwoliła mi poznać i pogłębić elementy tańca współczesnego i swingu, zwiększyć świadomość ciała i zbadać jego możliwości. Uczyłam się współpracy i komunikacji w ruchu. Jeszcze przez kilka dni po laboratorium z Ewą i Justyną wszędzie widziałam ruch – różne trajektorie, poziomy, zakresy, tempo, rytm. Ciągle słyszałam ich wskazówki. Nie chcąc tego stracić, wyznaczyłam sobie plan pracy: uważne chodzenie, praca z równowagą itd.

 

Podczas drugiego laboratorium było to, co kocham najbardziej – taniec różnorodnych ciał i twórcza harówa. Poprowadził je Marc Brew – tancerz i dyrektor artystyczny AXIS Dance Company. Tym razem dawna kopalnia węgla zamieniła się w kopalnię kontakt improwizacji oraz podstaw choreografii. W ciągu trzech dni dostałam mnóstwo inspiracji i narzędzi do tworzenia własnych performansów oraz prowadzenia inkluzywnych zajęć tanecznych. W bezpiecznej przestrzeni mogłam nie tylko tańczyć, ale również słuchać, obserwować i uczyć się od innych. To co jednak było dla mnie najistotniejsze, to to, że w końcu pozbyłam się kontroli i podejrzliwości wobec prowadzącego. Zaufałam Marcowi, ponieważ nie tworzył podziałów na sprawne i niesprawne ciała. Zamiast tego dał przestrzeń, w której mogłam bez obaw celebrować ich różnorodność i eksperymentować z ruchem.

 

Po Bytomiu, wspólnie z Tatianą Cholewą oraz Antkiem Kurjatą, którzy brali udział zajęciach, pojechaliśmy na międzynarodowe laboratoria, prowadzone przez Adama Benjamina i Kate Marsh, organizowane przy festiwalu Dutch Dance Days, a realizowane przez Holland Dance Festival w Maastricht. Przez tydzień szlifowaliśmy umiejętności w budowaniu choreografii oraz odnajdowaliśmy się w rolach tancerzy, tancerek, choreografek oraz choreografów. Po powrocie z Maastricht czekało mnie ostatnie laboratorium w Bytomiu, gdzie Sylwia Hefczyńska-Lewandowska – tancerka, choreografka i pedagożka – poprowadziła nas drogą kontakt improwizacji.

 

Coś wyjątkowego dla mnie stało się w drugim dniu tych warsztatów; coś co nie wydarzyło się nigdy wcześniej. Tańcząc z Antkiem Kurjatą – tancerzem i aktorem uczestniczącym w laboratoriach  pierwszy raz doznałam poczucia wolności, wyzwolenia od strachu, bycia w bezpiecznym dla mnie ruchu i kontakcie z drugą osobą. Byłam anarchistką na scenie. Antek kręcił mną w powietrzu, trzymając mnie za nogi, a ja śmiałam się na głos ze szczęścia. W tańcu z nim odnalazłam w sobie ruch, którego wcześniej nie znałam, odstawiłam poczucie kontroli i pierwszy raz na 100% zaufałam sobie i partnerowi.

 

Teraz planujemy wspólny spektakl; właśnie dostaliśmy pieniądze, które ułatwią nam zbieranie materiału. Często wracamy w rozmowach do naszego tańca na scenie Teatru Rozbark. Antek powiedział mi, że ta improwizacja była dla niego ukoronowaniem wszystkich laboratoriów.

 

Mimo że od warsztatów minęło kilka tygodni, nadal czuję w ciele echo dni spędzonych w pięknej przestrzeni pokopalnianego budynku teatru. Ogromną wartością tego czasu była dla mnie obecność, wzajemne wsparcie, współpraca oraz doping utalentowanych artystek i artystów. Gdy nie tańczyliśmy, wymienialiśmy się doświadczeniami i uwagami dotyczącymi praktyki, dyskutowaliśmy o tym, jak stworzyć przestrzeń dostępną dla artystek/artystów z alternatywną motoryką i sensoryką. Aby nie stracić kontaktu, założyliśmy grupę w mediach społecznościowych, gdzie inspirujemy się wzajemnie, rozmawiamy.

 

Z Bytomia za każdym razem wracałam z mnóstwem pytań i refleksji. Czemu nie spotkałam wcześniej tych wszystkich osób? Gdzie są pozostali artyści z alternatywną motoryką i sensoryką? Bo jestem pewna, że są. Jak traktować tytuł projektu, skoro podczas laboratorium granicą były jedynie moje obawy? Kto ma więcej granic do przekraczania – my czy instytucje, które nie otwierają przed nami drzwi? Jak likwidować te granice? 

 

Dla mnie między tańcem i niepełnosprawnością nie ma granic. Taniec to ruch różnorodnych ciał.  W świecie, w którym żyję, te granice jednak są. To niedostępny mur, który chroni instytucje kultury, teatry i publiczność przed artyst(k)ami z niepełnosprawnościami. Zamiast scen i widowni dla wszystkich dostawaliśmy przez lata choreoterapię i festiwale dla osób z niepełnosprawnościami. Teraz czeka nas długi proces, podczas którego instytucje kultury będą musiały otworzyć się na wszystkich, bez względu na stopień sprawności – zarówno na widzów, jak i na artystów. Świat sztuki musi przestać postrzegać naszą twórczość przez pryzmat terapii i niepełnosprawności. Aby to się udało, konieczne jest traktowanie ciał nienormatywnych jako równorzędnych elementów różnorodnego świata, a nas jako pełnoprawnych członków świata kultury i sztuki.

 

Dzięki takim przedsięwzięciom jak projekt Taniec i Niepełnosprawność: przekraczanie granic widać pęknięcia w murze. Artyści z alternatywną motoryką i sensoryką wreszcie prowadzą laboratoria oraz uczestniczą w profesjonalnych zajęciach, podczas których podnoszą swoje umiejętności, „sieciują się”, robią sztukę. Mam nadzieję, że to nie krótkotrwałe działanie, ale początek drogi ku inkluzywności w naszym kraju. Wierzę, że przestaniemy być traktowane/traktowani jak włączniki, które włącza się, gdy zaczyna się projekt, a wyłącza, kiedy się kończy. O inkluzywności będziemy mogli/mogły mówić dopiero wtedy, gdy sceny, szkoły artystyczne, festiwale, teatry będą należeć też do nas.

                                                                                                                                                                                   

Katarzyna Żeglicka

 

 

 

 

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia