ENG
A A A
 wrzesień 2018 

Martwa natura wiecznie żywa – recenzja spektaklu „Still Life” Agaty Maszkiewicz

Izabela Stańdo | taniecPOLSKA.pl | 2018

Recenzje

10 lipca 2018

Wszystko zaczyna się od banalnego dialogu, kilku niezobowiązujących pytań i chyba dość prostych odpowiedzi. Jaki przedmiot pamiętasz z dzieciństwa? Która rzecz jest dla ciebie najważniejsza? Gdybyś był/była faraonem, którą rzecz wziąłbyś/wzięłabyś ze sobą do grobowca? Wśród tych najprostszych nieuchronnie pojawia się pytanie dotyczące śmierci, a próba odpowiedzi na nie budzi w rozmówcach dość duże emocje. Łatwe z pozoru pytania okazują się trudne, a odpowiedzi nieprzewidywalne i odkrywające osobiste podejście rozmówców do charakteryzujących ich przedmiotów. Krótkie, zarejestrowane na wideo rozmowy stają się dla artystki punktem wyjścia do egzystencjalnych rozważań. Szybko okazuje się, że na rzeczy „jesteśmy skazani”, nawet jeżeli nie dotyka nas ich fizyczność, to obciążająca jest świadomość ich istnienia. I wszystko jedno, czy będzie nam towarzyszyć prywatna epifania i zamiłowanie do „rupieci”, czy minimalistyczna filozofia Wschodu, według której należy mieć jak najmniej rzeczy, nie zaprzeczymy, że one nas definiują, a to, co po nas zostanie będzie budowało pamięć o nas.

 

Kompozycja

 

Choreografka z wielką konsekwencją skomponowała swój solowy spektakl. Całość podzielona jest na cztery części. Każdą z nich rozpoczyna zarejestrowany na wideo wywiad na temat rzeczy i ich znaczenia w życiu danego rozmówcy. Część pytań powtarza się, ale odpowiedzi za każdym razem zaskakują swoją oryginalnością i odmiennym podejściem kolejnych bohaterów/bohaterek do przedmiotów. Po krótkiej projekcji następuje etiuda ruchowa. Tutaj również spotykamy się z różnorodnością – artystka zmienia oświetlenie, dynamikę ruchu i jego poziomy, zmienia kostiumy. W różnym stopniu eksploruje też przestrzeń. Takie uporządkowanie pozwala widzowi śledzić minimalne nawet zmiany poszczególnych elementów spektaklu, nie burząc harmonii całości. O nieprzypadkowości wyborów Agata Maszkiewicz opowiedziała w rozmowie pospektaklowej. Zdradziła, że materiału, z którego korzystała, było dużo więcej, a kolejność prezentowanych krótkich wywiadów posiada swoją wewnętrzną logikę. Choreografka podkreślała, że starała się wyjść od jak największego uprzedmiotowienia człowieka i nadania najwyższej rangi przedmiotom w jego życiu, do najbardziej uniwersalnych i osobistych ludzkich historii .

 

Światło

 

Niezwykle interesującym elementem spektaklu jest światło. Na scenie pojawiają się cztery reflektory, których położenie ulega zmienianie  podczas kolejnych fragmentów choreografii. Zabieg ten dokonywany jest bezpośrednio na oczach widza, obnażając przy tym nieco magię teatru. Celowość działania sprawia, że całość zyskuje dodatkową sztuczność, a kolejne sceny upodobniają się do sesji zdjęciowej. W tym wypadku dbałość o coraz to inne oświetlenie powoduje, że to tancerka staje się pewnego rodzaju obiektem. Niecodzienne efekty świetlne odrealniają sytuację sceniczną, czasem budują napięcie, podkreślają groteskowość sceny, czy też wprowadzają niezwykłą dla widza iluzję.

 

Pulsujące reflektory w pierwszym fragmencie sprawiają, że widz nie jest do końca pewny, czy postać porusza się, czy może stoi w miejscu. Jej bardzo powolny ruch i maska papugi, całkowicie osłaniająca twarz, artystki nie ułatwiają patrzącym jednoznacznej analizy tej sceny, wzmagając jej groteskowość i surrealizm.

 

Ustawienie reflektorów w drugiej scenie nie tylko podkreśla cykliczność wykonywanych sekwencji ruchowych, ale także sprawia, że pole obserwacji widza jest nieco ograniczone. Cztery lampy usytuowane są z przodu, a tancerka wykonuje podobną kombinację z tyłu, za każdą z nich.

 

W trzecim fragmencie wykorzystano natomiast możliwości ustawienia światła o charakterze stroboskopowym. Po raz kolejny nieznacznie zmienia się ustawienie reflektorów, które daje tancerce większą przestrzeń. Migające światło ukazuje kolejne etapy ruchu artystki, sprawiając wrażenie jego zatrzymania w nawet najbardziej nieprawdopodobnych pozycjach (np. w powietrzu).

Ostatnie rozmieszczenie świateł umożliwia powstanie zupełnie otwartej przestrzeni, którą w całości wypełnia ruch tancerki. To oświetlenie można uznać za najbardziej neutralne, ale równocześnie niewyczerpujące wszystkich możliwości oświetlenia sceny. Plastyka światła zostaje wzmocniona specjalnie zaprojektowanymi do spektaklu kostiumami. Dobór tekstury materiału oraz architektura kostiumu budują harmonijną narrację, podkreślając relację człowieka i przedmiotu.

 

 

Ruch

 

Każdy kolejny fragment spektaklu przynosi widzowi inną propozycję materiału ruchowego. Pierwsza część jest bardzo wolna i statyczna. W połączeniu z niecodziennym światłem bawi się naszym zmysłem wzroku, a nawet go oszukuje. Nie wiemy, jak dokładnie porusza się postać i czasem wątpimy w to, czy w ogóle to robi. Pulsujące światło sprawia bowiem, że nawet nieruchoma postać wydaje się przemieszczać. W kolejnym fragmencie zmienia się poziom ruchu. Tancerka pojawia się na podłodze z lewej strony sceny i wykonuje sekwencję dość wolnych ruchów. Zauważyć tu można dziwaczne, nieco „połamane” pozy, uzyskane przez kanciaste linie rąk i nóg artystki. Dzięki takiemu ułożeniu ciała Maszkiewicz przypomina kukiełkę, albo specyficznego manekina. Kompozycja rozwija się poprzez wzrost dynamiki, zakresu i płaszczyzny ruchu, ale wyraźnie dostrzeżemy w niej powtarzające się elementy. Trzecia część jest najbardziej dynamiczna i ekspresyjna. Tancerkę widzimy na poziomie podłogi , a także nad powierzchnią sceny, gdy oświetlona zostaje w momencie wykonywania skoku. Ekspansywność ruchu i witalność tej sceny podkreślona zostaje migającym, prawie stroboskopowym światłem. W ostatnim ujęciu widzimy tancerkę przemierzającą dookoła dużą, pustą przestrzeń sceny. Jej ruch sugeruje nam jednak istnienie niewidzialnych przedmiotów, które utrudniają swobodne przemieszczanie się. Paradoksalnie sprawiają one również, że „spacer” dookoła z pozoru pustej sceny staje się bardziej interesujący. Podkreśla on najbardziej dwuznaczność przedmiotów w naszym życiu i metaforycznie ukazuje, że stają się one  nieodzowną częścią naszej osobowości – bardzo łatwo się z nimi utożsamiamy i niemal nie możemy bez nich żyć. Nawet jeżeli fizycznie się ich pozbędziemy, świadomość ich istnienia pozostanie i będzie wpływać na nasze istnienie. Imponująca jest dokładność, z jaką  tancerka wykonuje kolejne sekwencje ruchu. Każdy element, nawet ten utrzymany w szybkim tempie, wypływa z ciała powoli, a dbałość o szczegóły i wykończenie ruchu (gesty dłoni, stóp, głowy, kierunek spojrzenia) sprawia, że nasz wzrok nie jest w stanie oderwać się od tańczącej postaci.

 

Tytuł i co może z niego wynikać

 

Martwa natura to oczywiste określenie dla jednego z gatunków malarstwa. t. Choreografka nie kryje inspiracji malarstwem holenderskim, co z kolei nasuwa dość jasne tropy interpretacyjne. Przedmioty nas otaczające mogą być potraktowane jak tytułowa martwa natura, stając się milczącym świadectwem naszej osobowości.  To właśnie na obrazach dawnych mistrzów bardzo często przy portretowanych postaciach pojawia się szereg obiektów, które współtworzą tożsamość portretowanych. Analizując jednak wplecione w spektakl wideo oraz ruch tancerki, możemy sięgnąć znacznie głębiej. Indywidualne historie stają się uniwersalne poprzez, wprowadzony jakby mimochodem temat śmierci i motyw vanitas. Still Life stanie się wtedy współczesnym danse macabre i będzie opowiadać o nieustannym pragnieniu nieśmiertelności, lub chociaż pamięci, która przywoływać będzie nas po naszej fizycznej śmierci. Ciało zawieszone zostaje tu niemal nieruchomo w przestrzeni, ale jednak zmienia się, jest w bezruchu, lecz stale się porusza. Iluzja trwa, a pytania czekają na odpowiedzi. Czy rzeczy, które nas otaczają, są nam narzucane, czy sami je wybieramy? Czy przypadkiem nie przeceniamy przedmiotów, czy nie mamy ich za dużo, czy nie zginiemy kiedyś w gąszczu rupieci? Jaki jest związek człowieka i rzeczy? To tylko kilka zagadnień, które porusza artystka, nie domykając ich jednak i pozostawiając widzom pole do przemyśleń.  Sugeruje ona kolistą koncepcję czasu. Wszystko, czego doświadczamy, powtarza się, nawet, gdy mamy wrażenie, że doświadczamy nowego. Okazuje się też, że rzecz ma niekoniecznie wymiar fizyczny. Brak przedmiotów na scenie w połączeniu z ruchem, który sugeruje ich wymijanie, każe nam myśleć, że rzeczami są także nasze myśli i wspomnienia, równie skutecznie wprowadzające dyskomfort, jak te istniejące w sposób materialny. Z drugiej strony, nie unikniemy „bliskiego spotkania” z przedmiotami. Nawet jeśli znajdują się takie przestrzenie, w których się one jeszcze nie pojawiły, to skutecznie je nimi zapełnimy To przedmioty nas konstytuują i opisują. To zaś, co po nas pozostanie, będzie silniej niż cokolwiek innego opowiadać naszą historię.

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

 

pomysł, choreografia, taniec: Agata Maszkiewicz

wideo, dramaturgia: Vincent Trimarche

światło: Henri Emanuel Doublier

kostiumy: Sofie Durnez

muzyka: Wouh Nicolas Jaar, Gosh Jamie XX

muzyka oryginalna: Goneril & Coccon/Christophe Demarthe: remiks Vincent Trimarche

 

Spektakl prezentowany 15 maja 2018 roku w Krakowie na scenie Małopolskiego Ogrodu Sztuki w ramach Międzynarodowego Festiwalu Tańca Współczesnego KRoki.

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia