ENG
A A A
 grudzień 2018 

Po pierwsze ciało! – „Second Body” Anarchy Dance Theatre na Festiwalu „Rozdroże”

Adela Prochyra | taniecPOLSKA.pl | 2018

Recenzje

10 sierpnia 2018

Spektakl Second Body tajwańskiego zespołu Anarchy Dance Theatre zamknął XXIV Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych ROZDROŻE 2018. Po Nos Charmes nauront pas suffi. Solo dla Julie Guibert” francuskiej Compagnie 2minimum była to druga i zarazem, ostatnia pozycja w – tym razem mocno okrojonym – repertuarze znanego warszawskiego festiwalu. Janusz Marek, inicjator i kurator ROZDROŻA, prezentujący polskiej publiczności twórców światowego teatru i tańca – od  zupełnie  w kraju nieznanych po legendarnych[1] , działających na pograniczu sztuk wizualnych i performatywnych, za temat tegorocznej edycji obrał sobie wyrafinowane studia ludzkiego ciała. Second Body bez wątpienia jest takim studium, ale także, a może przede wszystkim, próbą spojrzenia na ciało przez pryzmat świata wirtualnego i (coraz bardziej zaawansowanych) technologii. Sytuuje się ona w zapoczątkowanym w latach 60. nurcie tańca służącego jako pole badań nowych technologii i ich funkcjonowania w wymiarze społeczno-kulturowym[2], do którego fundatorów należą między innymi tacy giganci choreografii, jak Merce Cunningham (Variations V 1966, BIPED 2005), Bill T. Jones (Ghostcatching, 1999) czy duet Troika Ranch (In Plane 1994).

 

W Second Body artyści wychodzą od ustanowienia obecności tancerki i pokazania budowy jej naturalnego ciała, następnie ukazują strukturę tego ciała w ruchu, by na końcu ubrać je w drugie, wirtualne „ciało”. Pokrywa ono to pierwsze, ludzkie ciało tak szczelnie, że nałożona na skórę tancerki świetlna „skóra” tworzy złudzenie, jakby człowiek pod nią zniknął wraz właściwym mu ciężarem i całą fizycznością, a ruch widziany na scenie był odcieleśnionym wytworem tańczącego fantomu. Takie przetworzenie tematu „ciało a technologia” to sposób artystów na zmierzenie się z zagadnieniem coraz ostrzej wkraczającego w codzienność i coraz szerzej obecnego we wszelkich dziedzinach ludzkiego życia – od medycyny po rozrywkę – świata wirtualnego. Niezwykle wyrazista warstwa estetyczna w tym spektaklu jest raczej rezultatem tych artystyczno-naukowych poszukiwań niż celem samym w sobie, chociaż robi wielkie wrażenie.

 

Second Body to trzeci spektakl w dorobku Anarchy Dance Theatre[3]. Miał on swoją światową premierę w sierpniu 2015 roku w Tajpej, w Polsce pokazany został rok później w maju, podczas otwarcia interdyscyplinarnego projektu Eco Expanded City w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Anarchy Dance Theatre działa bowiem na pograniczu tańca, performansu i mediów elektronicznych. Grupa pod kierownictwem dyrektora artystycznego Chieh-hua Jeff Hsieha wypracowała własną metodę treningu tanecznego, którego podstawę stanowi świadomość ciała, a dalszymi składowymi są: poszukiwanie powiązań między czasem, przestrzenią i obiektami, z intencją pogłębienia wrażliwości tancerza. Przy czym, jak czytamy na oficjalnej stronie ADT[4], zespół wyłamuje się z tradycyjnych ograniczeń teatru, tworząc nową przestrzeń performansu.

 

Faktycznie, trudno jednoznacznie określić pole jego działania. To zarazem taneczny performans, mapping (wyświetlanie animacji na obiektach przestrzennych, dzięki czemu zyskują one nowe wymiary i/lub są ożywiane), instalacje interaktywne z wykorzystaniem kontrolerów ruchu i oprogramowania do grafiki generatywnej[5], a nawet przestrzenne rzeźby świetlno-dźwiękowe[6]. Niecodzienny sposób wykorzystania w spektaklach powszechnie dostępnej technologii, modyfikowanej na potrzeby kolejnych choreografii, sprawia, że Anarchy Dance Theatre jest jedną z istotniejszych grup eksperymentujących z technologią i tańcem, ale także, że ich prace warto postrzegać nie tylko w kategoriach propozycji artystycznej. Na pewno istotny jest tu wymiar badawczo-poznawczy, przez którego pryzmat Second Body jawi się jako próba uchwycenia (rozmycia?) granicy między ciałem fizycznym a wirtualnym wobec coraz silniejszego codziennego uwikłania człowieka w świat wirtualny. Drugi wymiar spektaklu, którego nie sposób pominąć, to oryginalny projekt technologiczny, dzięki któremu możemy podziwiać ruchome wizualizacje 360° wyświetlane na poruszającym się ciele tancerki. Światło nakładane jest w taki sposób, że dokładnie pokrywa skórę Shao-chin Hung, tworząc jej tytułowe drugie ciało. Za tym efektem stoją konkretne rozwiązania technologiczne: z każdej z czterech stron sceny zainstalowany jest zestaw złożony z kontrolera ruchu Kinect i rzutnika, ustawionych w bardzo precyzyjny sposób – każda para jest ze sobą połączona. Do tego dochodzi komputer, przechwytujący sygnał z wszystkich wymienionych urządzeń, i w którym zapisany jest model ludzkiego ciała oraz dwa dodatkowe rzutniki zawieszone nad sceną. Cała ta aparatura tworzy system, pozwalający na całkowite pokrycie ciała grafiką, bez względu na to, gdzie ono się   przemieści.

 

Spektakl ma oryginalną, trzyczęściową, strukturę, w której osobne miejsce znajdują  kolejno: dźwięk, fizyczne ciało i ruch oraz technologia. Rozpoczyna się od części poświęconej właściwie wyłącznie dźwiękowi. Przez pierwsze minuty Shao-chin Hung stoi na środku sceny w bladym snopie światła ćmiącego z góry. Poblask jest tak słaby, że zaledwie szkicuje zarys sylwetki Hung pośród gęstej ciemności. W ten sposób zaznaczona jest jedynie nieruchoma ludzka postać, pozbawiona szczególnych cech. Usadzeni po czterech stronach sceny (czy raczej podłogi, bo brak jest podwyższenia) widzowie mogą zaledwie domyślać się, że tancerka jest naga. Na tym etapie spektakl rozgrywa się w dużej mierze w warstwie dźwiękowej – dźwięk, towarzyszący zwykle ruchowi, jak odgłosy kroków, podskoków, biegu, przyspieszony oddech itd., jest tu wyabstrahowany z naturalnego procesu poruszania się i dobiega z głośników rozmieszczonych wokół widowni. Ciało, które, jak można się domyślać, wydało te dźwięki, pozostaje nieruchome na środku sceny, natomiast odgłosy nagrane w systemie dźwięku przestrzennego zbliżają się i oddalają od publiczności, okrążając zgromadzonych widzów. Złudzenie jest tak silne, że gdyby zamknąć oczy, można odnieść wrażenie, że tancerka właśnie biegnie dookoła sceny.

 

W drugiej części dźwięk nabiera bardziej industrialnego charakteru, a światło staje się jaśniejsze i nieco bardziej rozproszone, zaś Shao-chin Hung bardzo powoli zaczyna się poruszać. Najpierw można zaobserwować drgnienia jej palców u rąk i stóp, ostrożne ruchy głowy, potem już wyraźne zginanie kolan i rąk, unoszenie barków, podnoszenie nóg, opuszczanie ciężaru ciała itd.. Sprawia to wrażenie wybudzania się tancerki z letargu, sprawdzania, czy (jak?) jej ciało jeszcze działa lub rozgrzewki po statycznej pierwszej scenie. Temu rozruchowi towarzyszy jakiś chrzęst, a może odgłos przesypywania się materii, jakby tancerka wypełniona była czymś twardym: kamieniami lub podzespołami elektronicznymi, w każdym razie nie miękką, ludzką tkanką. Zwłaszcza przy kontrakcjach wrażenie jest takie, jakby ruch nie był prowadzony siłą mięśni tancerki, ale opierał się na przesuwających się w środku mechanizmach, jakie instalowane są w poruszających się lalkach lub robotach. Z drugiej zaś strony widzimy tancerkę  nagą, jedynie w cielistych stringach zasłaniających łono, więc jej fizyczność jest bardzo dosłowna i namacalna. W dodatku wybrzmiewa ona coraz mocniej wraz z nabierającą tempa i rozmachu choreografią, która stopniowo wytraca charakter gimnastycznej rozgrzewki i zamienia się w imponujący, pokaz anatomiczny (a przy okazji pokaz jej wysokich umiejętności technicznych). Ruch o małym zakresie zastępuje ruch szeroki i dynamiczny, który pozwala widzom dokładnie zapoznać się z budową i mechaniką ciała tancerki. Jak już wspomniałam, w tym spektaklu scena, będąca w rzeczywistości interaktywną mapą, znajduje się na tym samym poziomie, co widownia, a publiczność usadzona jest wzdłuż jej czterech boków, co pozwala im gruntownie zapoznać się z morfologią  ciała Shao-chin Hung ,  obejrzeć je z każdej strony i niemal pod każdym kątem, włączając w to także miejsca zazwyczaj zakryte: wewnętrzne strony ud, żebra, piersi, pośladki, pachwiny, pachy. Te niemal rzeźbiarskie kadry, uzyskiwane między innymi za pomocą punktowego oświetlania tancerki różnobarwnym światłem, mają wymiar tyleż estetyczny, co badawczy i przygotowują widzów do ostatniej części spektaklu.

 

Dynamizm drugiej części wcale nie zwiastuje końca przedstawienia. Wręcz przeciwnie, po intensywnej demonstracji swojej fizyczności Hung uspokaja się i ponownie zostaje okryta ciemnością, z której – w zupełnie odmienionej postaci – wydobędzie ją światło nałożone na jej skórę. Nie stanie się to jednak od razu, bowiem trzecią część tancerka rozpoczyna na podłodze, na którą rzucone zostają rozedrgane srebrzyste punkciki, którym towarzyszy dźwięk dzwoneczków. Tancerka wchodzi ze światłem w interakcję, podążając za nim lub nadając mu kierunek, kiedy kreśli na podłodze obraz, za którym podąża projekcja. Z nieregularnych zarysów linii i rozrzuconych pojedynczych lub zgrupowanych punktów na scenie wkrótce rozwija się świetlna mapa miasta. Hung przetacza się po niej, na co mapa reaguje, podążając za jej ruchem w podobny sposób, jak zareagowałaby fizyczna miękka materia, którą ktoś pociągnąłby ręką lub nogą: gniotąc się, marszcząc. Gdy Hung wstaje, światło skupia się wokół jej postaci, po czym tancerka „wsysa” projekcję na własną skórę. Kiedy ponownie zaczyna się poruszać, projekcja na jej skórze także reaguje, zmieniając barwy i motywy. Jest to „żywa” grafika, rzucana przez specjalistów ADT  na bieżąco – raz mieni się na ciele Hung niczym płynna lawa, by za chwilę przeobrazić się w zbiór rozedrganych pasów, a następnie w płynną srebrzystą powłokę. W tej części spektaklu ruch został zaplanowany inaczej niż w poprzedniej. Jest nie tylko mniej dynamiczny, ale także skomponowany w ten sposób, aby ciało było rozciągnięte, i jak najpełniej eksponowało  płynną projekcję na drobnym ciele Hong – stąd dużo wykroków, rozpościerania rąk, skrętów ciała. Pod projekcją traci ono swój trójwymiarowy charakter, ciężar i materialność, ale zyskuje innego rodzaju wymiar: pionowa postać, oświetlona ożywioną projekcją, rzuca na czarne ściany sali długie, holograficzne półcienie, w czym przypomina rozświetloną latarnię, z tą różnicą, że w Second Body świetlnym centrum – zamiast nieożywionej budowli – staje się hybryda człowieka i elektroniki.

 

Wykorzystanie zaawansowanej technologii do uzyskania niezwykłych efektów wizualnych w tańcu wydaje się kolejnym krokiem w rozwoju choreografii (por. Pixel Compagnie Käfig [7]). Ale Anarchy Dance Theatre co najmniej na równi z potencjałem estetycznym wykorzystuje potencjał krytyczny zastosowania technologii w tańcu. Efekt powstały z połączenia ludzkiego ciała i interaktywnej wizualizacji jest tak sugestywny, że wydaje się, jakby na scenie poruszał się fantom, a pod spodem nie było już człowieka, co rodzi pytania zupełnie nieartystycznej natury: o przyszłość człowieka w kontekście rozwoju technologii, ale także o sposób ingerencji technologii w ciało. Gdy fizyczne ciało tancerki całkowicie znika pod „drugą skórą”, staje się polem projekcji wizualnej, ale w sposób uprawniony można też powiedzieć, że to ona jest użytkowniczką tej instalacji[8]. Oddanie jej  przez ADT  pewnej sprawczości i postawienie w centrum pokazu, uczynienie istotą, dla której projektuje się (do której dostosowuje) technologię jest optymistyczne, mimo że pozostaje w kontrze do współczesnego trendu, zgodnie z którym media elektroniczne mają wciąż rosnący wpływ na postrzeganie, a także kształtowanie ludzkiego ciała.

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (oryginał)

 

Produkcja: Anarchy Dance Theatre

Pomysł, choreografia: Chieh-hua Hsieh

Projekt oprogramowania, visual design: Ultra Combos

Dźwięk: Yannick Dauby, Ultra Combos

Światło: We Do Group

Custom design: Yu-teh Yang

Stage Manager: Hsiang-ting Teng

Wykonanie: Shao-chin Hung

Dramaturgia: River Lin

Tour Management: AxE Arts Management

Mentor projektu: Justine Beaujouan

Konsultacja: Kevin Cunningham

Na zlecenie Quanta Arts Foundation/QAring

Przy wsparciu Ministerstwa Kultury Tajwanu



[1] Jedną z funkcji tego festiwalu jest funkcja edukacyjno-popularyzatorska. Spektakle prezentowane na ROZDROŻU dobierane są według autorskiego klucza, przede wszystkim ze względu na swoją unikatową jakość artystyczną, ale także w celu zaprezentowania polskiej publiczności najwybitniejszych twórców działających na pograniczu tańca, teatru i sztuk wizualnych.

[2] Sandra Frydrysiak Taniec w sprzężeniu nauk i technologii,  Wydawnictwo Przypis w Łodzi/Instytut Muzyki i Tańca w Warszawie, Łódź 2017.

[3] Drugi to Seventh Sense z 2011 roku, a pierwszy Anarchy’s Dream z 2009 roku.

[5] Jakub Kłeczek Taniec w czasach hybrydyczności. Medialny performans Anarchy Dance Theater,  „Didaskalia”  2016, nr 136.

[7] Por. Izabela Stańdo, Taneczny matriks – recenzja spektaklu „Pixel” Mourada Merzoukiego, taniecPOLSKA.pl, 20 marca 2017: http://www.taniecpolska.pl/krytyka/436

[8] Jakub Kłeczek, op. cit.

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia