ENG
A A A
 sierpień 2019 

Ruch to podstawa – II relacja z wrześniowej odsłony Sceny Tańca Studio 2018

Hanna Raszewska

Relacje

29 października 2018

Kuratorkami wrześniowej odsłony Sceny Tańca Studio 2018 były Joanna Chitruszko i Sonia Nieśpiałowska-Owczarek. Zaproponowały publiczności hasło kuratorskie Ruch w samym centrum uwagi. Na program sygnowanej nim odsłony złożyły się pozycje oparte na improwizacji oraz takie, których twórcy i twórczynie szczególną wagę przykładają do tego, aby ruch na scenie był starannie i wyraziście wykonany. Oprócz oglądania spektakli można było również wziąć udział w warsztatach Dawida Lorenca[i] z tańca współczesnego oraz Natalii Iwaniec z języka ruchowego GaGa people i improwizacji.

 

Ewa i On, duet Iwony Olszowskiej i Pawła Koniora, współtworzony przez akompaniującego na żywo Marcina Janusa, trzy miesiące wcześniej pokazano podczas letniej odsłony XIV Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania. Obecność tej samej pracy na warszawskiej scenie w krótkim odstępie czasu pozwoliła dostrzec różnice między dwiema improwizowanymi realizacjami tej samej struktury. Przy uchwytnym podobieństwie do wersji czerwcowej, ta wrześniowa okazała się zupełnie innym spektaklem.[ii] To była inna Ewa i inny On, a więc różnił się także świat, jaki wspólnie wykreowali. Pracę nadal można rozumieć jako obraz pewnej relacji, przy czym para ukazana podczas Sceny Tańca Studio była o wiele mniej harmonijna i napotykała więcej przeciwności. Spektakl sprawiał przez to może mniej kojące wrażenie, ale za to wyzwalał szersze możliwości interpretacyjne.

 

On dość wcześnie okazuje Ewie zainteresowanie i dąży do kontaktu, ona jednak skupiona jest na eksploracji otaczającego świata. Gdy Konior krąży wokół Olszowskiej, kierując ku niej swój ruch, spojrzenie i energię, jej wzrok jest odległy i utkwiony daleko w przestrzeni, a mowa ciała wskazuje na poszukiwanie punktów odniesienia na zewnątrz. Niezgodność postaw podkreślona jest głośną, pulsująca muzyką, która utrzymuje publiczność w stanie napięcia i czujności przez cały spektakl. Po pewnym czasie pochłonięta czymś Ewa zaczyna kierować uwagę ku Niemu, ale do końca spektaklu wydaje się mniej zaangażowana niż On, niezależnie od zadzierzgującej się więzi. Przez długi czas szerokie, miękkie ruchy tancerki na przemian łączą się działaniami partnera i przechodzą w jej własne partie solowe. On tymczasem, nie tracąc zainteresowania partnerką, w miarę postępu akcji zaczyna odsłaniać swoją wewnętrzną dysharmonię. Zagubiony, wyraźnie się z czymś zmaga. Zbliża się do tancerki i oddala od niej, jak gdyby kierowały nim sprzeczne imperatywy. Powstaje wrażenie obustronnej nieufności, która przez Olszowską okazywana jest wprost, a przez Koniora ukrywana pod pozorami dążenia do bliskości, Wydaje się, że mężczyzna pilnuje się, jak gdyby starał się nie ujawniać swoich wątpliwości. Szczerość wyzwala dopiero maska – w scenie, w której tancerz ukrywa twarz pod drewnianym koszykiem, chwyta maczugę i wyrzuca z siebie agresję i strach w serii nieartykułowanych okrzyków, na przemian gniewnych i rozpaczliwych. Mimo obopólnej nieufności para dąży jednak do jakiegoś rodzaju porozumienia: jak wtedy, gdy po scenie wypełnionej szamotaniem się, uderzaniem i odpychaniem, następuje współpraca przy próbach dosięgnięcia niewidzialnego celu czy wspólny, szczery śmiech. Ewa i On ostatecznie odnajdują się, pogodzeni z niestabilnym statusem swojej relacji.

 

Improwizacja pojawiła się w programie także w formie spektaklu dla dzieci. Len w reżyserii i choreografii Krzysztofa Skolimowskiego to atrakcyjna „lekcja” na temat improwizacji. W pierwszej części dzieci aktywnie uczestniczą w dialogu z prowadzącym, odpowiadając na jego pytania i słuchając mini-wykładu ilustrowanego ruchem przez zespół. Są także zachęcane do realizowania prostych zadań ruchowych i wymyślania zadań dla tańczących. Taka forma pozwala młodej publiczności na początku wydarzenia zużyć nadmiar energii, co sprzyja wyciszeniu podczas drugiej części i oglądaniu w skupieniu spektaklu.

 

Pierwsza część wydarzenia opowiada o tańcu. Dzieci mogą dowiedzieć się, że jest on rodzajem ruchu, który charakteryzuje się tym, że może wyrażać emocje albo przekazywać informacje. Ta jedna z najbardziej popularnych koncepcji tańca przekazana jest przystępnie i atrakcyjnie. Choć dzieci zapewne nie zapamiętają zestawu pojęć, takich jak: czas, ciężar, przestrzeń, przepływ, to ich sposób rozumienia tańca pogłębi się. Co ważne, dowiedzą się też, że taniec może być pracą, oraz zostaną zachęcone, żeby – czy to samodzielnie, czy z dorosłymi – bawić się, opowiadając przez ruch proste historie. W ten sposób Len nie tylko stymuluje doświadczenie ciała, ale wnosi też wkład w kształcenie świadomej publiczności tańca. Drugą część „lekcji” stanowi spektakl oparty na motywach baśni Hansa Christiana Andersena, ukazującej drogę życiową tytułowego lnu: beztroskie wzrastanie w słońcu i późniejsze kolejne rozdziały transformacji: w przędzę, płótno, bieliznę i wreszcie papier. Każdej przemianie początkowo towarzyszy cierpienie, które później przekształca się w satysfakcję z nowej formy i korzyści, jakie czerpie z niej otoczenie. Spektakl niesie ze sobą przesłanie, iż tożsamość kształtuje się w wyniku oddziaływania z zewnątrz, któremu należy się z ufnością poddawać, bo jego właściwy sens widoczny jest dopiero po pewnym czasie. Choć można mieć zastrzeżenia do promowania tak pasywnej postawy życiowej, w aspekcie realizacyjnym spektakl należy uznać za udany. Paweł Grala, Barbara Południak, Anna Skolimowska i Krzysztof Skolimowski w ciekawy sposób ukazują wydarzenia z życia metaforycznego bohatera i jego odczucia. Tak w sekwencjach choreograficznie zamkniętych, jak w improwizowanych, uruchamiają wrażliwość publiczności i angażują jej uwagę. Dodatkowym atutem spektaklu jest możliwość pokazania go praktycznie w każdej przestrzeni – podczas STS bezproblemowo zaadaptował się do scenerii foyer Teatru Studio i równie dobrze odnajdzie się na wszelkich scenach czy nawet w szkolnych salach.

 

Na zakończenie wrześniowego programu w kameralnej przestrzeni sceny Malarnia pokazano trzy małe formy. Każda praca trwała ok. kwadransa, ale oprócz długości różniły się wszystkim – nastrojem, wymową, stylem. Natalia Iwaniec, która tego samego dnia poprowadziła warsztaty GaGa people i improwizacji, zaprezentowała solo Birdland. Liryczny, poetycki obraz ukazuje istotę znajdującą się w ciągłej podróży. Iwaniec w pewnym sensie wciela się w ptaka, ale robi to subtelnie; nie odgrywa zwierzęcia, a jedynie sygnalizuje jego motorykę. Używa dość drobnych, krótko trwających ruchów, często zatrzymuje się i zmienia kierunki. Dolna część ciała tancerki porusza się sztywno, górna zaś bardzo płynnie. Zwraca uwagę intensywna praca łopatek, czyli miejsca, z którego ptakom wyrastają skrzydła. Mocno wycięty kostium ukazuje długie ręce i nogi, pozwalając śledzić przepływ ruchu; zdobienie dołu przypomina upierzenie. Kobieta-ptak nigdzie się nie osiedla, nie zagrzewa miejsca na dłużej, dzięki czemu z jednej strony cieszy się wolnością i wielością doświadczeń, z drugiej jednak dotkliwie odczuwa brak stabilności i ciepła własnego gniazda. Birdland może znużyć część publiczności swoim powolnym rytmem i brakiem dynamicznych zwrotów akcji, jest to jednak chyba zamierzone. Etiuda ta nie ma być nadmiernie ekspresyjna; ukazuje subtelnie malowane obrazy, pozwalające widowni na niespieszną kontemplację. Delikatna impresja krążąca wokół tematyki nomadyczności pozostawia po sobie trwające dłuższą chwilę emocjonalne powidoki: wrażenie tęsknoty i melancholii.

 

Podczas wieczoru krótkich form Anna Piotrowska zaprezentowała dwie skrajnie odmienne prace choreograficzne. Pastmefuture w wykonaniu Szymona Dobosika i Alexeya Turgunakova to pełna wdzięku, zabawno-refleksyjna etiuda. Oparta jest o prosty pomysł: relację dwóch mężczyzn, których identyczne kostiumy w zestawieniu z tytułem pracy sugerują, że być może jest to jedna osoba, tylko w dwóch momentach swojego życia, lub też dwie strony osobowości jednego człowieka. Można też przyjąć interpretację, w której mamy do czynienia z dwoma odrębnymi osobami, które są do siebie podobne bardziej niż im się wydaje i może bardziej niż by chciały. Akcja rozgrywa się w trakcie jednego dnia: zaczyna się leniwym porankiem, a kończy spokojnym wieczorem. Kostiumy (dżinsy i koszulki), niektóre motywy taneczne („jazda konno”) i warstwa dźwiękowa (bzyczenie much, cykanie świerszczy lub cykad) sugerują świat stereotypowo męskiej przygody – może to step, może pustynia? Nic ekscytującego jednak się nie dzieje. Bohaterowie rywalizują ze sobą na wizerunki: mężczyźni eksponują muskulaturę, zagradzają sobie drogę, popisują się przed sobą i przed publicznością, pojedynkują się na strzelanie z palców i okrzyki. W etiudzie delikatnie pobrzmiewa pytanie o uwięzienie męskości w przypisanych jej stereotypach i stawianych wymaganiach, nie ma tu jednak szczególnego ciężaru uwikłania – jest raczej zabawa, w której nikt nie zostaje skrzywdzony i wszystko dobrze się kończy. Tancerze znajdującą się w bardzo dobrej formie artystycznej. Zgrabna etiuda eksponuje ich mocne strony i pozwala się im znakomicie zaprezentować.

 

Don’t call me my little sweet pony, drugi tytuł Piotrowskiej, to solo w wykonaniu samej choreografki i praca o zupełnie innym charakterze. Tancerka, ubrana w czarną prostą sukienkę i sportowe buty, uczesana w kitkę, przez większość etiudy przemieszcza się małymi skokami – po okręgu w przód, w tył – a później skacze w miejscu. Jej twarz pozostaje neutralna. Panuje cisza. W pewnym momencie kobieta układa na sobie kostium w kształt przypominający rozkloszowaną sukienkę małej dziewczynki i po dłuższej chwili podnosi jej krawędź, ukazując bieliznę, po czym naciąga sukienkę na głowę. Ten przejmujący moment pozwala zrozumieć wcześniejszy rozdźwięk między skojarzeniami z lekkością skoków (gra w klasy, skakanka, dziecięca zabawa) a nieporuszoną, skamieniałą twarzą – i zinterpretować go jako obraz dziecka, które doznało przemocy i utraciło beztroskę, zesztywniałe w samoobronnym napięciu. Następnie tancerka wyciąga palec wskazujący i wkłada go do ust (chciałoby się tu użyć infantylizującego słowa: buzia). Ten prosty gest jasno symbolizuje akt siły, gdy palec gwałtownie wepchnięty w usta staje się dławiącym kneblem. Oglądamy everywoman w patriarchalnej kulturze. Od dzieciństwa socjalizowana do bycia podporządkowaną, w dorosłości jest infantylizowana i manipulowana. Często narzuca jej się rolę lalki, wesoło podskakującej i pokazującej bieliznę na każde życzenie. Od czasu międzynarodowej akcji #metoo oraz polskiej mobilizacji pod hasłem #czarnyprotest, połączonej z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet, czarne ubranie, zakładane przez kobiety w sytuacjach publicznych, symbolizuje solidarność z osobami, które doświadczyły przemocy seksualnej, a także jest niezwerbalizowanym oświadczeniem w kwestiach antydyskryminacyjnych. Czarna sukienka Piotrowskiej, jej silną obecność sceniczna i bardzo oszczędne, a zarazem dobitne działania, składają się na mocną i poruszającą wypowiedź choreograficzną.

 

* * *

 

Pierwsza odsłona Sceny Tańca Studio odbyła się we wrześniu 2015 roku. Przy niestabilnej sytuacji tańca w Polsce, efemeryczności kolejnych wartościowych produkcji oraz nieustających kłopotach z ciągłością cykli festiwalowych i programowych, bezwzględną potrzebą jest stałość programowa i długofalowa przewidywalność wydarzeń. Jak na razie Scena Tańca Studio nie zawodzi. Trzy lata tego programu to dwadzieścia dziewięć odsłon, czyli około trzystu spektakli tanecznych z całej Polski na scenach warszawskiego Teatru Studio. Listopadowa odsłona – trzydziesta – będzie małym, ale ważnym jubileuszem.

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

 

Ewa i On

Choreografia/struktura improwizacyjna, taniec: Paweł Konior, Iwona Olszowska

Muzyka: Marcin Janus

Premiera: czerwiec 2017

Spektakl prezentowany 3.09.2018 w ramach wrześniowej odsłony Sceny Tańca Studio 2018 na Dużej Scenie Teatru Studio.

 

Len

Reżyseria i choreografia: Krzysztof Skolimowski

Wykonanie: Paweł Grala, Barbara Południak, Anna Skolimowska, Krzysztof Skolimowski

Produkcja: Ananda AIK Skolimowscy

Premiera: 2010

Spektakl prezentowany 1.09.2018 w ramach wrześniowej odsłony Sceny Tańca Studio 2018 w Foyer Teatru Studio.

 

Birdland

Koncepcja, choreografia, wykonanie: Natalia Iwaniec

Muzyka: Eldar Baruch, Islandman, Heinrich Ignaz, Franz von Biber, The Phenomenal Handclap Band, montaż dźwięku: Eldar Baruch

Kostium: Alice Bhogate Barbero

Produkcja: International Dance Week Budapest

Premiera: 20 lipca 2017

Spektakl prezentowany 3.09.2018 w ramach wrześniowej odsłony Sceny Tańca Studio 2018 na Scenie Malarnia Teatru Studio.

 

Pastmefuture

Koncepcja, choreografia: Anna Piotrowska

Tańczą: Szymon Dobosik, Alexey Turgunakov

Produkcja: eferte Fundacja Rozwoju Tańca

Premiera: 14 stycznia 2017

Spektakl prezentowany 3.09.2018 w ramach wrześniowej odsłony Sceny Tańca Studio 2018 na Scenie Malarnia Teatru Studio.

 

Don’t call me my little sweet pony

Koncepcja, choreografia, wykonanie: Anna Piotrowska

Produkcja: eferte Fundacja Rozwoju Tańca

Premiera: 24 marca 2018

Spektakl prezentowany 3.09.2018 w ramach wrześniowej odsłony Sceny Tańca Studio 2018 na Scenie Malarnia Teatru Studio.

 



[i] Oprócz poprowadzenia warsztatów Dawid Lorenc tańczył w spektaklu Zdarzenia (Pracownia Fizyczna, SzaZa i Goście), o którym można przeczytać na portalu taniecPOLSKA.pl w I relacji z wrześniowej STS 2018, autorstwa Marcina Miętusa:

Uwaga widza – o spektaklach „Uważnie się przyglądam”, „Zdarzenia”, „Melancholia” i „Czekając trawnika” na wrześniowej Scenie Tańca Studio 2018, 26 października 2018.

[ii] O wersji czerwcowej można przeczytać w tekście: Hanna Raszewska-Kursa, From dance with questions – relacja z letniej odsłony XIV Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania, taniecPOLSKA.pl 6 sierpnia 2018,http://taniecpolska.pl/krytyka/561 (dostęp: 11 października.2018).

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia