ENG
A A A
 październik 2019 

„Trza być boso w Połczynie!” – relacja z XVI warsztatów i festiwalu „Na bosaka”

Izabela Stańdo | taniecPOLSKA.pl | 2019

Relacje

8 października 2019

Kiedy po ponad siedmiogodzinnej podróży samochodem (bo pociągiem, czy autobusem dużo dłuższej), tracisz nadzieję, że kiedykolwiek się zakończy, a za szybą samochodu mijasz już tylko jeziora i lasy, trafiasz do niesłusznie nieco zapomnianej miejscowości w województwie zachodniopomorskim: Połczyna-Zdroju. To właśnie tutaj pod koniec lipca odbywają się Ogólnopolskie Warsztaty i Festiwal Tańca Współczesnego „Na Bosaka”. Tym razem sztuka tańca została dopełniona przez tradycje Dalekiego Wschodu, motywem przewodnim tegorocznego wydarzenia były bowiem sztuki walki.

 

Formuła warsztatów jest niezwykle pojemna. Różnorodność form ruchu sprawia, że przyjeżdżają tutaj zarówno osoby zawodowo zajmujące się tańcem, jak i amatorzy. Jedno jest pewne – wracają co roku, a jeżeli są po raz pierwszy, to już planują przyjazd w następne wakacje. Przyjechałam tutaj po raz pierwszy i jestem pod ogromnym wrażeniem, chciałabym uczestniczyć po prostu we wszystkim, ale doba jest za krótka. Nawet spać nie mogę, bo ciągle śni mi się taniec. Na pewno tutaj wrócę. Pomyślałam, że to będzie taka moja wakacyjna tradycja. – mówi Magda z Białegostoku.

 

Historia warsztatów sięga dwudziestu lat wstecz. Połczyńskie spotkania są kontynuacją odbywającej się w Koszalinie w latach 90. Letniej Szkoły Tańca. Ta z kolei była pokłosiem Płockich Ogólnopolskich Warsztatów Interdyscyplinarnych – pierwszych warsztatów tańca współczesnego, jakie odbyły się w Polsce po II wojnie światowej. W 2000 roku z inicjatywy Witolda Jurewicza i Małgorzaty Lorenc warsztaty przeniesiono z Koszalina do Połczyna-Zdroju. W 2009 do ekipy tworzącej warsztaty dołączyły dzieci Lorenc: Joanna i Kamil, zaś rok później powstało Stowarzyszenie „Połczyńskie Innowacje Kulturalne” (PIK), które w pełni przejęło organizację warsztatów. W 2011 roku, po ukończeniu studiów za granicą, do organizacji i koordynacji OWTW dołączył także Dawid Lorenc, drugi syn Małgorzaty Lorenc, tancerz i instruktor, uczestnik wielu międzynarodowych projektów i festiwali w Polsce i Europie.

 

Warsztaty tak naprawdę organizujemy przez cały rok. To owoc pracy rodziny, przyjaciół i rzeszy wolontariuszy. Wkładamy w organizację całe serce i domową atmosferę. Chyba właśnie dlatego przyjeżdżający na warsztaty tak dobrze się tutaj czują i wracają co roku. – mówiła Joanna Lorenc, organizatorka i prezeska „Połczyńskich Innowacji Kulturalnych”.

 

W tym roku zajęcia warsztatowe rozłożone były na sześć dni, z jednodniową przerwą na integrację, odpoczynek i regenerację. Dzień wolny jest bardzo ważnym elementem. Chcemy, żeby przyjeżdżający na warsztaty zawierali nowe znajomości, tworzyli wspólne projekty, budowali świeże, szeroko rozumiane środowisko taneczne. Ludzie spotykają się tutaj po latach i przyjeżdżają, by zobaczyć „starych tanecznych znajomych”. Połczyńska impreza łączy też pokolenia. W festiwalowym przedszkolu „Małe stópki” rodzice uczestniczący w warsztatach mogą pozostawić swoje pociechy pod opieką naszych instruktorów i animatorów. Ta propozycja zyskuje coraz więcej zwolenników. – dodała organizatorka.

 

Dawno nie spotkałam tak pozytywnych ludzi w różnym wieku. Tutaj bez znaczenia jest to kto ,ile ma lat. – tak entuzjastycznie o wieku warsztatowiczów wypowiedziała się Basia z Jasła. Beata z Wrocławia dodała: Jestem mile zaskoczona domową atmosferą. Czuję się tutaj jak w rodzinie. Łączenie pokoleń poprzez wspólne pasje – to ma głęboki sens.

 

Połczyńskie warsztaty dopełnił szereg wydarzeń towarzyszących. Jednym z ważniejszych jest Festiwal tańca „Na bosaka”, który powstał w 2013 roku jako program artystyczny towarzyszący warsztatom. Do tej pory podczas festiwalu można było zobaczyć spektakle młodych twórców. W tym roku po raz pierwszy dzięki dofinansowaniu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego oraz Urzędu Miejskiego w Połczynie-Zdroju prezentujemy dwa wieczory autorskich spektakli tańca, przygotowanych przez zaproszonych gości oraz instruktorów na scenie Kina Goplana w Centrum Kultury w Połczynie Zdroju. Chcielibyśmy ten trend utrzymać, choć zdajemy sobie sprawę, że przestrzeń, którą dysponujemy, jest stworzona przede wszystkim do projekcji filmowych. Zmieszczą się tutaj jedynie taneczne małe formy: solo, duety. Ścieżkę kina tańca z pewnością będziemy chcieli jeszcze bardziej rozwijać w przyszłości. – tłumaczyła Joanna Lorenc. W tym roku na festiwalowej scenie można było zobaczyć dwa spektakle solowe i dwa duety. Małgorzata Haduch (w roli choreografki, solo wykonała Agnieszka Jaśkowska-Konopka) i Aleksandra Bożek-Muszyńska pokazały intymne miniatury, pełne ekspresyjnej kobiecości, choć język, którym posługują się artystki, jest nieco inny. Haduch jest bliska estetyce ekspresjonizmu i poetyce krzyku, Bożek-Muszyńska zaś świetnie czuje się w lekkich performatywnych formach, co oczywiście nie oznacza równie „relaksującej” tematyki. Duety zaprezentowali: Anna i Małgorzata Piotrowskie oraz Iwona Olszowska i Paweł Konior. W obu wypadkach ważne okazały się relacje między postaciami. Łączy je również dobrze zbudowana dramaturgia oraz niebanalne kreacje aktorskie charyzmatycznych wykonawców.

 

Dzięki różnorodności form praktykowania ruchu i tańca program Połczingu[i] adresowany jest zarówno do osób w różnym wieku, jak i mających różnorodne doświadczenie taneczne. Pokaz powarsztatowy, kino tańca, wieczorne jamy z muzyką na żywo, wykłady i panele dyskusyjne sprawiają, że impreza w Połczynie to nie tylko sposób na podniesienie swoich tanecznych umiejętności, ale także czas wymiany myśli, nawiązania ciekawej współpracy, czy po prostu intensywnej nauki o tańcu we wszelkich jego przejawach. Same warsztaty… to było dla nas za mało. Często zdarzało się, że po zajęciach instruktor siedział z grupą i dyskutował, bo w ich trakcie nie wystarczało na to czasu. Dlatego właśnie włączyliśmy do programu wykłady, które są dopełnieniem tego, co dzieje się podczas zajęć praktycznych. – mówiła Joanna Lorenc. Ciekawą propozycją są proponowane przez nas laboratoria. Odbywają się one podczas dnia wolnego i przyjmują formę spotkania z mistrzem. Podczas kilkugodzinnego warsztatu uczestnicy pracują nad jednym konkretnym zagadnieniem. W tym roku laboratoria poprowadzili Wojciech Mochniej, Malgorzata Haduch i Aleksandra Bożek-Muszyńska. Te odbywały w Połczynie, ale warto wspomnieć o dwóch laboratoriach, które były zależne od pogody, gdyż zajęcia zaplanowano nad jeziorem. Udało się je jednak przeprowadzić i uczestnicy mogli wziąć udział w wodnych praktykach somatycznych Natalii Wilk lub popracować z Hubertem Żurawskim, który zaproponował warsztat z szarfami i relaksujące masaże. – dodała Joanna.

 

Połączenie działania i myśli praktyki i refleksji dostrzegają i doceniają warsztatowicze. Na każdych zajęciach daję z siebie wszystko. Najcenniejszy jest tu dla mnie fakt, że korzysta z nich nie tylko moje ciało, ale także duch. Tańczymy głową i z głową i to podejście bardzo mi odpowiada – mówi o formule warsztatów Zosia z Gdańska. Kasia z Rzeszowa krótko i trafnie podsumowała pomysły organizatorów: Różnorodność i mądrość. Nic, tylko czerpać pełnymi garściami.

 

Wiodącą pozycję podczas połczyńskich warsztatów zajmuje taniec współczesny. Jeżeli poszukujesz dużej dynamiki, a przy tym naturalnego impulsu ruchu i chcesz zaprzyjaźnić się z ciężarem w pędzie i zawieszeniu, to zainteresują cię zajęcia Anny Krysiak. Ekonomia ruchu, punkt podparcia i badanie środka ciężkości to z kolei elementy ważne w technice tańca Witolda Jurewicza. Napięcie i rozluźnienia, koordynacja oraz umiejętne wykorzystanie pędu to charakterystyczne rysy zajęć Igora Podsiadłego. To oczywiście jedynie kilka przykładów propozycji warsztatowych z tańca współczesnego, ale w bogatej ofercie festiwalu każdy znajdzie coś dla siebie. Spektrum zajęć uzupełniono improwizację kontaktową, Body-Mind Centering®, GaGa i ścieżkami tematycznymi. Grafik obejmował zarówno zajęcia wymagające od ciała więcej mocy i takie, które dają chwilę wytchnienia, aby każdy – w oparciu o indywidualny plan treningowy – mógł jak najpełniej skorzystać z warsztatowego tygodnia.

 

Co roku organizatorzy wybierają temat przewodni danej edycji. W poprzednich latach pojawiły się już improwizacja, taniec fizyczny czy improwizacja kontaktowa. Wychodzono z tańcem w przestrzeń publiczną, na ulicach i placach Połczyna-Zdroju prezentując spektakle młodych artystów i autorskie projekty uznanych choreografów. Podczas tegorocznej edycji postanowiono pokazać, w jaki sposób trening sztuk walki może wzbogacić sztukę taneczną. Rozkład warsztatowych kursów dopełniły zatem: ścieżka tematyczna Bojowy partnering oraz zajęcia warsztatowe, jak kung fu, sztuki walki w improwizacji kontaktowej i taniec współczesny z elementami capoeiry. Słysząc „bojowy partnering” zastanawiamy się, czy to w ogóle możliwe? Konfrontacja, walka i partnerstwo? Czy da się to połączyć? Bojowy, żeby obudzić instynkt, pozytywny rodzaj atawizmu, czujność i uważność. Partnering, żebyśmy przynieśli tą uważność na korelację, dialog i kompozycję ruchową. Na poziomie psychofizycznym szukamy ciała, które jest gibkie, elastyczne komunikatywne, reaktywne, wrażliwe, subtelne, mocne. – tłumaczy Jakub Gontarski prowadzący zajęcia z bojowego partneringu[ii]. Zajęcia ze sztuk walki w improwizacji kontaktowej to próba przełożenia systemów treningowych tych pierwszych na płaszczyznę innej techniki. Elementy kung-fu, capoeiry, ju-jitsu czy aikido pozwalają lepiej pracować z centrum ciała, dają możliwość dokładniejszej analizy przepływu impulsu w ciele, uczą bezpiecznego wykorzystania energii (np. podczas upadków). Aneta Zwierzyńska, instruktorka tańca współczesnego z elementami capoeiry, podkreśla też wagę relacji partnerów oraz koncentracji tancerza w przestrzeni. Bardzo ważna jest dynamika grupy, a co za tym idzie – wyczulona uważność. Przy tak dużym tempie zajęć często nie ma czasu na strach, czy wahanie. Uczestnicy robią rzeczy, o które się nie podejrzewali i muszą stale negocjować z przestrzenią, by wybrać dla siebie bezpieczne miejsce, by odnaleźć się w kontekście partnera i w pełni wykorzystać potencjał dynamiki” – mówi Zwierzyńska.

 

A czy inne zajęcia miały w sobie coś ze sztuk walki? Zapytałam o to niektórych prowadzących. Małgorzata Mielech tak mówiła o zajęciach GaGa: GaGa idzie w parze ze wszystkim tym, co jest świadomym poszukiwaniem ruchu. Warstwę GaGa mogę nałożyć na każdy stan ciała – to wieczne słuchanie, poszukiwanie i negowanie martwych punktów w ciele i ten element stanowi w moim przekonaniu najsilniejszy łącznik ze sztukami walki.

 

Paweł Konior i Iwona Olszowska zwrócili natomiast uwagę na podobną rolę anatomii i fizykalności ciała w technikach, którymi się zajmują i w sztukach walki. „Anatomia partnerowania, dźwignie ciała mogą być składowymi sztuk walki, a są niezwykle ważne również w improwizacji kontaktowej. – mówił Paweł Konior. Wskazał on także na powinowactwo improwizacji kontaktowej z Fighting Monkey – autorską techniką Jozefa Fručka. BMC® można nazwać metodą anatomii doświadczalnej i można ją zastosować w różnych kierunkach i technikach. Atencja zmysłów, uważność, płynność stawów, dźwignie szkieletu, wybór źródła ruchu z potencjału ciała – to wszystko z pewnością składa się na support w walkach wschodnich – dodała Olszowska.

 

Prowadzący improwizację Paweł Grala zwrócił uwagę na duże znaczenie oddechu w jego pracy i w sztukach walki: Praca z oddechem buduje spokój i wyostrza uwagę na to, co dzieje się wewnątrz ciała i wokół niego. Świadomy oddech buduje baczną obserwację rzeczywistości ciała i świata. Jeżeli zmetaforyzować komunikację jako walkę między osobowościami, to moja propozycja jest bardzo waleczna. – tak o swoich zajęciach powiedział z kolei Sebastian Flegiel.

 

W Połczynie-Zdroju byłam po raz piąty i na pewno nie ostatni. Zapytałam więc Joannę Lorenc o plany na przyszłość: Zastanawiamy się nad zaproszeniem dużego zespołowego spektaklu, ale musielibyśmy w tym celu przygotować odpowiednią scenę i widownię. Będziemy się jednak starać o stworzenie warunków dla takich przedsięwzięć. Nie wiem, na ile powinnam zdradzać tajemnice kolejnej edycji (śmiech), ale mogę zapewnić, że rozpoczęliśmy rozmowy z instruktorami i mamy nadzieję, że ta propozycja będzie dla uczestników bardzo atrakcyjna. Doświadczeni instruktorzy, szeroki wachlarz propozycji, który pozwala na wszechstronny taneczny rozwój, spotkania z ludźmi, wspólne pasje i wzajemna motywacja to elementy przyciągające co roku „starych” i „nowych” warsztatowiczów. Jeżeli dodamy do tego piękne okoliczności przyrody i wspaniałą atmosferę, to możemy zyskać absolutną pewność, że podczas warsztatów tańca w Połczynie-Zdroju zyskamy harmonię ciała i ducha. W 2020 roku „połczynujemy” miedzy 18 a 26 lipca.

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

 



[i] Tak o warsztatach mówią ich sympatycy.

[ii] Wypowiedź Jakuba Gontarskiego została zaczerpnięta z rozmowy z Emilką Biskupik, opublikowanej w pierwszym numerze tegorocznego „Dylaczka” – gazetce, która towarzyszy warsztatom w Połczynie.

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia