ENG
A A A
 lipiec 2019 

Po Łódzkich Spotkaniach Baletowych. Anna Królica i Marta Kula

Marta Kula

Relacje

Łódzkie Spotkania Baletowe to już niemal kultowy punkt życia kulturalnego Łodzi. Ta jedna z najbardziej prestiżowych imprez w kraju, przyciągająca światowe zespoły i nazwiska daje często niepowtarzalną okazję do spotkania z pracami artystów najwyższej klasy. W tym roku na już XX Spotkaniach można było zobaczyć choreografie m.in. Matsa Eka, Jiřiego Kyliana w wykonaniu Nederlands Dans Theater II czy Rami Be’era w wykonaniu Kibbutz Contemporary Dance Company oraz z pewnością najbardziej wyczekiwanych tancerzy – Michaiła Barysznikowa i Any Laguny. Na ich występy poświęcono dwa wieczory, które stały się centrum wydarzeń festiwalowych i zgromadziły najliczniejszą i najbardziej zróżnicowaną publiczność. Można stwierdzić, że pojawienie się Barysznikowa miało charakter historycznego fenomenu.

 

Na szczególną uwagę zasługuje także postać Any Laguny, długoletniej solistki Cullberg Balet, która mimo pozostania w cieniu Barysznikowa, okazała się rzeczywistą „siłą” tego duetu. Była tancerką „tu i teraz”, przekonującą energią i siłą ekspresji swojego ruchu, podczas gdy Barysznikow istniał w przeważającej części programu jako legenda czy mit, bardziej w obliczu wspomnień i odwołań do przeszłości. Nieczęsto ogląda się na scenie tancerzy, których atrybutami nie są młodość i pełnia możliwości fizycznych. Ta sytuacja postawiła przed choreografami trudne zadanie, które po części udało się zrealizować.

 

Program wieczoru można podzielić na dwie linie – pierwsza to prace Alexeia Ratmansky’ego (Valse-Fantasie) i Benjamina Millepieda (Years Later); druga to choreografie Matsa Eka - Solo for Two i Place.

 

W Valse-Fantasie Barysznikow występuje w roli postaci rodem z romantycznych librett, amanta ubiegającego się o względy swojej wybranki, natomiast w Years Later dialoguje z odbiciem samego siebie z czasów młodości. Cień artysty pojawia się na wyświetlonym obrazie jego tańca sprzed lat i szuka relacji z ruchem doskonałym, pełnym ekwilibrystyki i lekkości. Dopiero duety Eka uwalniają wątek przeszłości, zbliżają się do współczesności i wprowadzają w przestrzeń znaczeń niedookreślonych, zawieszonych w czasie. Tworzą język budujący świat adekwatny tylko dla siebie samego. Tu tancerze stają się najbardziej obecni ze wszystkim, co mają do zaoferowania i tu całkowicie odnajduje się ich ruch ze wszystkimi swoimi cechami.

 

Choreografowi udało się zatem osiągnąć adekwatność, która pozwoliła stworzyć duety uzyskujące na tle prac Ratmansky’ego i Millepieda nowe znaczenie, w swojej specyfice być może nie do uchwycenia przez młodszych wykonawców. Ek nie zatrzymuje się nad ikoną Barysznikowa i nie tworzy o nim opowieści, ale wkracza w sensy postaci wykreowanych przez tancerzy. Widz nie ogląda już tylko „wielkich artystów”, dostaje teraz obraz odrębny i wyabstrahowany, wolny od porównań, mówiący najlepszym dla siebie językiem. Z pewnością te punkty wieczoru „zagrały” najgłębiej i z wartą największego uznania klasą podkreśliły miarę tancerzy, jakimi są Michaił Barysznikow i Ana Laguna.

 

Właściwie w tegorocznym repertuarze Łódzkich Spotkań Baletowych pojawiły się niemal same legendy tańca współczesnego – do takich na pewno należał także występ grupy Kibbutz Contemporary Dance Company i wystawienie choreografii Ekodoom. Warto tu podkreślić, że forma spektaklu bliższa była właśnie choreografii niż spektaklowi, elementy teatralne wyciszone poza niezbędnym minimum. Dlaczego? W Ekoodom nie opowiada się żadnej konkretnej historii, pod względem fabuły niedaleko mu do abstrakcyjnych choreografii, skoncentrowanych raczej na formie, prawie dekoracyjnych. Jest on niezwykle ciekawy pod względem wizualnym, trochę mniej twórczy w warstwie gestyki. Widz obeznany z Kibbutz Contemporary Dance Company nie może liczyć, że tym razem Rami Be`er go zaskoczy. Ruch „Kibbutz” rozpoznawalny jest wszędzie, nadający giętkość i plastyczność ciału, a przede wszystkim plecom, kręgosłupowi tancerzy o niezwykle miękkich i elastycznych liniach. Wirtuozeria zespołu, profesjonalizm, który swoim poziomem precyzji tańca nadal budzi podziw respekt publiczności. Ta spektakularność formy utrzymała się nie tylko na poziomie tańca i ruchu, ale także w obrazach scenicznych i wysublimowanej scenografii. Jej autorem jest również Rami Be`er, ale całości spektaklu brakuje konsekwencji. Mimo to siła oddziaływania obrazu pozwala przymknąć na te niedociągnięcia oko.

 

Pierwsza scena spektaklu to właściwie jeden zapadający w pamięć obraz; ograniczony ramą małego pudełka, przypominające pusty w środku telewizor, widzimy poruszające się nagi korpus, ale zamiast głowy kobiety jest korona drzewa z zielonymi listkami i dojrzałymi owocami. Całe ciało pokryte jest błotnista mazią, Właściwie widać tylko jej plecy, linię kręgosłupa, która będzie się zmieniała, skręcała, odginała wraz z ruchami jej właścicielki. Ręce kobiety niczym kolejne gałęzie wyrastają z pnia. Scenie nie brakuje poetyckości.

Następnie na scenę wsunie się zespół, jego tancerze są scaleni jeden za drugim niczym jedno ciało węża, wijące się i sunące po scenie zataczając koło, wyginając się na różne strony. Zespół choć pod względem ruchu jest zdyscyplinowany, czego efektem nierzadko staje się unifikacja całkowita lub częściowa grupy. Tu jednak dzieje się inaczej, poczynając od kolorowych i różnorodnych kostiumów do drobnych subtelności w ruchu – zespół jest złożony z różnych tancerzy i publiczność może to zauważyć.

 

W pamięci pozostaje mi jeszcze jedna scena – kiedy opadają na nią płatki śniegu, snopy światła i tancerze poruszają się w centrum. Nie brakuje jej patosu, ale uwodzi ona widza swoją dekoracyjnością i ogromem przedsięwzięcia. Cała scena zostaje zasypana śniegiem, w którym się tańczą, a śnieg w swoim rytmie wiruje. Niestety wielu aranżowanym obrazom można zarzucić wtórność i schematyzm – jak choćby temu tańcu w śniegu, tak samo jak choreografii Be`era, który nie dba o oryginalność i twórczą myśl. Powtarza wciąż te same sposoby uwodzenia publiczności, przy pierwszym zetknięciu z jego dziełem, to prawie zawsze się udaje. Ale co będzie z drugimi czy trzecim zetknięciem, czy pozostanie miejsce tylko na rozczarowanie?

 

Artykuł ukazał się w wortalu NowyTaniec.PL 20 grudnia 2009

 

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia