ENG
A A A
 sierpień 2020 

Zaraźliwa Katarakta – recenzja spektaklu Dominiki Knapik

Marcin Miętus | taniecPOLSKA.pl | 2017

Recenzje

10 lutego 2017

Katarakta, zwana potocznie zaćmą, to wrodzona lub degeneracyjna choroba oczu występująca znacznie częściej u kobiet, niż u mężczyzn. Stanowi ona najczęstszą przyczynę ślepoty. Amerykańska pisarka Jane Bowles w swoim opowiadaniu wydanym w zbiorze Proste przyjemności kataraktą nazywa obóz, pełniący rolę schronienia jednej z trzech bohaterek utworu. Harriet, bo o niej mowa, to buntowniczka, której nie pasuje rola żony i matki, narzucana przez patriarchalne społeczeństwo oraz jej najbliższych. Systematyczne wyjazdy Harriet do wypoczynkowego sanatrorium wywołają u jej młodszej siostry Sadie poczucie rozpadu świata – zarówno tego wewnętrznego, jak i zewnętrznego. Dom i instytucja rodziny to bowiem przestrzeń, którą Sadie traktuje jak świętość, a że sama usilnie stara się wtłoczyć w rolę piastunki domowego ogniska, jakiekolwiek odstępstwa od zaprojektowanej przez siebie rzeczywistości przypłaca depresją. Postanawia więc odwiedzić Harriet w Katarakcie i namówić do jej powrotu. Jest jeszcze trzecia siostra, Evelyn, którą w ramach obowiązujących wzorców można uznać za najbardziej przykładną, posiada bowiem pracę, męża i pieniądze. Jej życiowemu partnerowi, Bertowi, daleko jednak do ideału. Wszystkie wymienione kobiety chowają urazy, które prędzej czy później muszą wyjść na jaw. Tak zawiązana zostaje fabularna oś konfliktu opowiadania napisanego przez Bowles podczas pobytu w Maroko pod koniec lat 40.  ubiegłego wieku.

 

Nowy projekt Dominiki Knapik Obóz Katarakta zainicjował scenę eksperymentalną Małopolskiego Ogrodu Sztuki w Krakowie, działającego przy Teatrze im. Juliusza Słowackiego. Wyreżyserowany przez nominowaną w 2015 roku do „Paszportów POLITYKI” choreografkę spektakl reprezentuje teatr ruchu, na który składa się szereg scen luźno inspirowanych opowiadaniem Bowles. Bierze w nim udział szóstka wykonawców, w tym troje aktorów krakowskiego teatru (Agnieszka Kościelniak, Bożena Adamek oraz Jerzy Światłoń) i troje zaproszonych przez reżyserkę (Dominik Stroka, Aleksandra Cwen oraz tancerkę i choreografkę Małgorzatę Haduch) . Spektakl Knapik to pierwsza polska adaptacja teatralna twórczości amerykańskiej pisarki, która raczej nie cieszy się w naszym kraju dużą popularnością, choć jej skromny dorobek – powieść i zbiór opowiadań, z których wywodzi się Obóz Katarakta – zostały przetłumaczone na język polski.

 

W otwierającej scenie przedstawienia nasza uwaga ogniskuje się na stojącej w centrum sceny postaci, ubranej w fioletowe, dresowe spodnium. Mocno trzymając się podłoża wprawia ona w ruch całe ciało, bardzo intensywnie wymachując rękami, biodrami oraz głową. Jej szybkie ruchy przypominają wprowadzanie w trans. ,. Mocne światło skierowane jest tylko na tancerkę, pozostała część pola gry została wyciemniona. Po dłuższej chwili zza jej pleców niespodziewanie wyłania się druga sylwetka ubrana w czarny, sięgający kolan płaszcz z kapturem. To Harriet – jedna z sióstr, która na własne życzenie opuściła dom rodzinny (Aleksnadra Cwen). Dziewczyną w fioletowym dresie jest Beryl – jej koleżanka z obozu (Małgorzata Haduch), której w spektaklu przypadnie rola przewodniczki po Katarakcie.

 

Próba nazwania relacji panujących między bohaterami spektaklu nie jest prosta. Narracja płynie z off-u, strzępy dialogu są fragmentaryczne, a performerzy wykonują ruchy nie zawsze korespondujące z tym, co słyszymy. Delikatnie zarysowana zostaje sytuacja rodzinna. Towarzysząca tej scenie Rozmowa, również odtwarzana z nagrania, rozgrywa się przy wyimaginowanym stole – jego rolę przez pewien czas pełni leżąca na podłodze Aleksandra Cwen, czyli Harriet. Podobnych, dość osobliwych pomysłów, odnajdziemy w spektaklu więcej. Generują one jednak pewien problem, bowiem nie zawsze wiadomo, czemu mają służyć. Gdy sztucznie brzmiący dialog ucichnie zgromadzeni w głębi sceny aktorzy oderwą się od swoich miejsc. Do akcji wkroczy Beryl, inicjująca serię etiud, które wykonywać będą pozostali. Jedną z nich będzie popularne ćwiczenie na zaufanie – wybrana osoba wychodzi krok do przodu od pozostałych i przechylając się do tyłu, pozwala sobie na utratę równowagi, przy czym dwie inne osoby, stojące za jej plecami, mają za zadanie ją złapać. Nie każdemu utrata kontroli przychodzi z łatwością, nie wszyscy będą mieli ochotę na powierzenie swego bezpieczeństwa w cudze ręce. Światło gaśnie.

 

Wyciemnienia nadają rytm spektaklowi, niekiedy trwają nawet kilka sekund, by odpowiednio przygotować sceniczną przestrzeń na następujące po nich części przedstawienia. Stanowią one istotny element dla kompozycji całości, podobnie jak dla kompozycji przestrzeni pełni ją światło, reżyserowane przez niezawodną Jacqueline Sobiszewski (znaną m.in. ze współpracy z Grzegorzem Jarzyną oraz Michałem Borczuchem). Funkcjonuje ono niekiedy jak klatka, poza której obręb nie mogą, bądź nie chcą, wyjść bohaterowie przedstawienia. W wielu momentach ich skupionemu ruchowi towarzyszy cień, rzucany przez aktorów na tylną ścianę. Te elementy w połączeniu z ciekawymi, utrzymanymi w stylu retro kostiumami Hanki Podrazy, tworzą intrygującą i bardzo plastyczną strukturę.

 

Na czarnej, niemal pustej scenie (scenografia Michała Budnego) znajdują się jedynie dwa obiekty. Pierwszy z nich stanowi instalacja złożona z dwóch plastikowych, nieco tandetnych, kaktusów i leżących pod nimi kasków motocyklowych; drugi to centralnie usytuowana, duża, czarna konstrukcja, obracająca się wokół własnej osi. To za nią często znikają bohaterowie Obozu Katarakta, niekiedy wprowadzając ją w ruch lub ogrywając w inny sposób. Pełnić ona będzie również szczególną rolę w ostatniej scenie, w której ubrana w czerwony dres Sadie zakłada kask motocyklowy i staje na głowie oparta o jej tylną ścianę, sprawiając wrażenie unoszenia się na wodzie. Jej zachowanie rezonuje w pozostałych. Rozstawieni w półokręgu bohaterowie energicznie wymachują ręką, po czym padają na ziemię, co może sygnalizować bezsensowność ich działań, bądź poszukiwań roztrzęsionej Sadie, decydującej się na dramatyczny gest – samobójstwo. Próba namówienia siostry do powrotu, dla niej samej kończy się tragicznie.

 

Spektakl nie jest ani wierną, ani dosłowną adaptacją opowiadania Bowles. Knapik jedynie zarysowuje oś fabularną spektaklu, tworząc luźny ciąg skojarzeń z sytuacjami rozgrywanymi w utworze,  zdaniami padającymi z ust wymyślonych przez pisarkę postaci, czy pojedynczymi słowami należącymi do narratora. Jego  głos usłyszymy w spektaklu z off-u, gdy beznamiętnie odczytuje o niektóre fragmenty opowiadania. Odpowiedzialny za dramaturgię przedstawienia Łukasza Wojtysko wybrał kilka dialogów lub monologów z Obozu Katarakta, podkreślając widoczną już u Bowles niemożność wzajemnej komunikacji za pomocą języka. Ten wyraźnie ogranicza bohaterów i sprawia im opór, rozmowy przypominają grę w głuchy telefon. Knapik zdecydowała więc, że postacie porozumiewać się będą przy pomocy ruchu. Pomimo że sposób prezentacji dialogu unika dosłowności i ilustracyjności, co mogłoby stanowić atut spektaklu, w połączeniu z fragmentaryczną choreografią nie zawsze układa się jednak w spójną całość.

 

A jeśli potraktować by ową niekoherencję, niepełność przedstawienia jako zabieg celowy? Negatywna perspektywa oscylująca wokół zagadnienia porażki i niemożności często zdaje się towarzyszyć projektom Knapik. Jako współtwórczyni  kolektywu artystycznego Harakiri Farmers, z którym zrealizowała kilkanaście autorskich spektakli, m.in. opartych o teksty Samuela Becketta, Etgara Kereta czy Sławomira Mrożka, choreografka stworzyła rodzaj tańca ubogiego, gdzie minimalnym środkom towarzyszy pogłębiony poziom refleksji. Z pewnością duży wpływ na taki rodzaj pracy miała długa współpraca artystki z socjologiem i reżyserem Wojciechem Klimczykiem. Nietypowe układy cielesne, stanowiące często rezultat głębokiego skupienia wykonawców oraz ich przechodzenia przez różne stany emocjonalno-fizyczne, stworzyły gamę środków wyrazu, które Knapik chętnie wykorzystuje przy tworzeniu autorskich choreografii. Mam jednak wrażenie, że w przypadku opowiadania Bowles, pełnego zawiłości natury psychologicznej i socjologicznej, chyba nie do końca udało się wykorzystać reżyserce jego sceniczny potencjał.

 

Ruch, jako sygnatura choreografki zawsze obecna w jej różnorodnych pod względem formy pracach (gdzie taniec współczesny przegląda się w teatrze, a także sztukach wizualnych), w Obozie Katarakta jest skromny, ale zróżnicowany. Sprawia wrażenie wyciszonego, powolnego, skupia się na drobnych gestach. W zaproponowanej przez twórców choreografii nie znajdziemy ani karkołomnej pracy fizycznej, ani oszałamiających obrazów. Ambientowa, pozbawiona linearnej melodii muzyka, skomponowana przez Tomasz Kowalskiego, nie wybija się na pierwszy plan, dobrze współgrając z zadaniami, jakie dostali od reżyserki aktorzy. Poza kilkoma partnerowaniami (wspólna scena Harriet z Sadie) oraz synchroniczną sekwencją w wykonaniu czterech kobiet, ruch performerów ma przede wszystkim charakter indywidualny. Niekiedy – jak we fragmencie Evelyn z noszącym pióropusz Indianinem (Jerzy Światłoń) – przypomina gimnastykę. Inny, bardziej żywiołowy charakter ma wspomniana scena otwierająca oraz ta, w której uruchomiona zostaje obrotowa instalacja, a bohaterki Obozu Katarakta starają się dokonać „aktu cudownego zniknięcia”– jak twórcy próbują opisać zachowanie Harriet w programie do przedstawienia.

 

Knapik pozostawia nas poczucie błądzenia i zagadki. Celowo nie wytwarza napięcia, związanego z rozwojem fabuły, która ma dla reżyserki drugorzędne znaczenie. Jeśli  rzeczywiście pojawia się jakiekolwiek napięcie, jest ono podskórne, oddziałujące do wewnątrz. Obóz Katarakta ma więc na pierwszy rzut oka hermetyczny charakter, co dla niejednego widza stanowić może pewną barierę. Knapik nie zaprasza nas do środka, raczej dystansując od tego, co dzieje się na scenie. Podążając jednak za ciągiem  skojarzeń reżyserki oraz ciekawie dobranych aktorów możemy przypatrywać się nieschematycznej grze, jaką zdecydowała się poprowadzić z prozą Bowles oraz z publicznością. Wyrazy uznania należą się za podjęcie takiego eksperymentu, który w końcu daje nadzieję na odświeżenie sceny krakowskiego MOS-u [1].

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

 

 

 

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie/Małopolski Ogród Sztuki: Obóz Katarakta

reżyseria i choreografia: Dominika Knapik

dramaturgia/scenariusz: Łukasz Wojtysko

muzyka: Tomek Kowalski

scenografia: Michał Budny

kostiumy: Hanka Podraza

reżyseria: świateł Jacqueline Sobiszewski

asystent reżysera: Magdalena Urbańska

Obsada:

 

Harriet: Aleksandra Cwen

Sadie: Agnieszka Kościelniak

Evelyn: Bożena Adamek

Bert: Dominik Stroka (gościnnie)

Indianin: Jerzy Światłoń

Beryl: Małgorzata Haduch (gościnnie)

Premiera: 13 stycznia 2017, Małopolski Ogród Sztuki w Krakowie



[1] 4 lutego miała miejsce premiera kolejnego spektaklu w ramach tego projektu. To In Dreams Begin Responsibilities w reżyserii Magdy Szpecht. http://www.mos.art.pl/aktualnosci/pl/107/in-dreams-begin-responsibilities-zobowiazania-rozp

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia