ENG
A A A
 maj 2021 

Stać się ciałem – recenzja spektaklu „body” Lubelskiego Teatru Tańca

Maciej Topolski | taniecPOLSKA.pl | 2018

Recenzje

22 stycznia 2018

Spektakl taneczny body, zaprezentowany w piwnicach Centrum Kultury w Lublinie w ramach XXI Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca, stanowi wyzwanie dla widza, ale również wezwanie do specyficznego rodzaju uczestnictwa. Odpowiedzialni za realizację spektaklu Wojciech Kaproń i Dariusz Kociński stworzyli pod szyldem Lubelskiego Teatru Tańca taką przestrzeń tańca, do której cielesność odbiorcy zostaje zagarnięta niejako siłą. Nie dzieje się to jednak poprzez przełamanie granicy między sceną a widownią, ani poprzez aktywne działanie sceniczne widza, lecz za sprawą samego odbioru tego spektaklu, który w każdym momencie skłania – a nawet zmusza – cielesność widza do reakcji. Reakcji będącej niczym innym, jak próbą odpowiedzi na pytanie o przestrzeń ciała i jej odczuwanie.

 

Droga, jaką obrali Kaproń i Kociński w tworzeniu body, nie prowadzi przez tematyzację ciała (to znaczy uczynienie go obiektem namysłu czy eksploracji ruchowej), ale przez stworzenie dla niego miejsca odczuwania. „Odczuwanie […] wyposaża jakość w żywotną wartość – pisze w Fenomenologii percepcji Maurice Merleau-Ponty – ujmuje ją od razu w jej znaczeniu dla nas, dla tej obarczonej ciężarem masy, jaką jest nasze ciało… [odczuwanie] jest tą żywotną komunikacją ze światem, która prezentuje go nam jako swojskie środowisko naszego życia”.[1] W istocie wyzwanie postawione w spektaklu Lubelskiego Teatru Tańca, związane jest właśnie z odczuwaniem – z żywym, aktywnym komunikowaniem się z tym, co wydarza się na scenie, a zatem z oswajaniem przestrzeni, w jakiej jako widzowie się znaleźliśmy. Niech za przykład posłuży początek body, gdzie Wojciech Kaproń – jedyny tancerz na scenie – uderza dłonią w drewnianą, ustawioną pionowo płaszczyznę. To uderzenie zostaje spotęgowane w taki sposób, że roznosi się po podziemiach i wnika głęboko w ciało. Powtarzane raz po raz przymusza do skomunikowania się z tym odgłosem, odpowiedzenia całym sobą na znaczenie tego ruchu, wreszcie – do zapoznania się z przestrzenią własnego ciała i zanurzenia w jego odczuwaniu.

 

Spektakl body jest wyjątkowo immersyjny. Michael Heim w książce Methaphysics of Virtual Reality sformułował kanoniczną definicję immersyjności: jest to „zanurzanie użytkownika w przestrzeni wzrokowej, dźwiękowej i dotykowej właściwej dla danego środowiska”, które kreuje „poczucie obecności w wirtualnym świecie, wrażenie, które wymyka się fizyczności”.[2] Należy zapytać, czy immersyjność (zanurzenie) musi oznaczać wyzwolenie od cielesności, a tym samym wyobcowanie z rzeczywistości? Czy uruchomiając kolejne zmysły, immersyjność nie może uświadamiać istnienia przestrzeni ciała, którą potrafimy użytkować? W tańcu współczesnym dowartościowanie cielesności wiąże się najczęściej z czynieniem z ciała obiektu choreograficzno-dyskursywnej eksploracji: tworzeniem spektakli „o” ciele, to znaczy tematyzowaniem jego możliwości ekspresyjnych niejako z zewnątrz, z perspektywy obserwatora, nie uczestnika (użytkownika) przestrzeni cielesnej. Już tytułując swój spektakl słowem body, Kaproń i Kociński wprowadzają odbiorcę w świat, w którym nie myśli się „o” ciele, ale jest się ciałem. W tym sensie Lubelski Teatr Tańca wytwarza w odbiorcy poczucie obecności w konkretnej, zmysłowo postrzegalnej przestrzeni, wrażenie, które przywraca widza ciału, pozwala stać się ciałem na nowo.

 

Oczywiście, mówienie oddzielnie o ciele i myśli nie ma sensu, jak twierdził Jean-Luc Nancy w swojej książce Corpus, „wtedy bowiem musielibyśmy założyć, że każde z nich może posiadać jakieś istnienie wyłącznie dla siebie. Wbrew temu ciało i myśl są tylko dotykaniem się wzajem – aktem wtargnięcia, którego dokonuje jedno w drugie. Ów akt, a raczej dotknięcie, jest granicą, przestrzennieniem egzystencji”.[3] To wtargnięcie realizowane jest w body na wielu płaszczyznach: od światła zmuszającego widza do mrużenia oczu, przez naścienną projekcję wymagającą określenia, czy ma on do czynienia z ciałem realnym tancerza czy z jego hologramem, po wszechobecny dym uniemożliwiający w zakończeniu opuszczenie miejsca spektaklu. Wszystkie te zabiegi wymuszają reakcję. Tak jakby Kaproń i Kociński postawili sobie za cel wedrzeć się w cielesność odbiorcy i uświadomić mu, że opuszczenie ciała jest niemożliwe, że uzmysłowienie sobie tego, co uwidacznia się w projekcji, wiąże się z całkowitym zaangażowaniem wszystkich zmysłów, że światło, z powodu którego widz przymyka oczy, zaświadcza o jego wystawieniu na spojrzenia innych. W takiej sytuacji odbiorca może się czuć zagrożony, a nawet zagubiony. Jest to właściwa reakcja na spektakl body, który jawi się jako swoisty zamach wymierzony w wirtualne i mechaniczne ciało. Fakt ten zdaje się uświadamiać wagę i kontekst przedsięwzięcia, jakie powołuje do istnienia Lubelski Teatr Tańca.

 

Czy spektakl body miałby sens, gdyby nie pewien brak w odczuwaniu cielesności – dostrzeżony przez twórców w ogólnie pojętej kulturze i będący dla nich bodźcem do scenicznego działania? Albo mówiąc inaczej – zauważony przez artystów powszechny brak odczuwania cielesności? Niech za odpowiedź na to pytanie posłuży opis jednego z fragmentów spektaklu. Tancerz staje przodem do widowni, jest dobrze widoczny, lewą dłoń trzyma na wysokości uda, prawą wykonuje ruch na skos, do niżej położonej ręki. Ten ruch powtarza się, a poprzez repetycję odsyła sam do siebie, do określonej mechaniki ciała. Ma się wrażenie, że ciało tańczącego pustoszeje w tej zawieszonej chwili: twarz wydłuża się, usta rozchylają się w niemej ekstazie, oczy tkwią w próżni. Oto, w jaki sposób działa człowiek-maszyna, którego ekstaza – dosłownie oznaczająca „wyjście poza siebie” – stanowi aktywną formę zanegowania świadomości swojego ciała.

 

Kaproń i Kociński tworzą o tyle ciekawszy spektakl od Mechanicznych snów Barbary Bujakowskiej – zaprezentowanych kilka lat temu w ramach krakowskiego projektu kuratorskiego Anny Królicy Maszyna choreograficzna – że wychodzą poza relacjonowanie choreografii człowieka-maszyny. W pończosze na głowie, w za ciasnej bieliźnie i wysoko podciągniętych skarpetach tancerz jest karykaturą (wyolbrzymieniem roli) zamachowca, który próbuje wymusić na widzu cielesną reakcję. Jak gdyby właśnie dzięki temu wymuszeniu widz miał dopiero stać się ciałem. Dysponować swoją cielesną przestrzenią lub, inaczej – być zdolnym uprzestrzennić swoje ciało, otworzyć je na wtargnięcia, a przez to – uczynić żywotnie wartościowym.

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

 

 

koncepcja, realizacja: Wojciech Kaproń, Dariusz Kociński

premiera: XXI Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca, listopad 2017

czas trwania: 60 min.

 

 

 

 

 

 



[1] Za: François Chirpaz, Ciało, tłum. Jacek Migasiński, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 1998, s. 45.

[2] Michael Heim, Vocabulary for Metaphysics of Virtual Reality,[w:]idem, Metaphysics of Virtual Reality, Oxford University Press, Oxford 1993, s. 153.

[3] Jean.-Luc. Nancy, Corpus, przeł. Małgorzata Kwietniewska, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2002, s. 34.

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia