ENG
A A A
 listopad 2020 

Wszystko, co musi się zdarzyć, musi się zdarzyć tu i teraz – recenzja spektaklu „Dzisiaj, wszystko” Teatr Dada na Festiwalu KRoki

Izabela Stańdo | taniecPOLSKA.pl | 2018

Recenzje

26 lipca 2018

Teatr Dada von Bzdülöw działa od ponad 25 lat. Przez ten czas przyzwyczaił widzów do spektakli, którym bardzo często towarzyszyło credo politycznego zaangażowania. Artystyczne wypowiedzi zespołu nierozłącznie związane z ironicznym dystansem dla nadmiaru powagi, bezlitośnie rozprawiały się z absurdami tego świata. Tej w żaden sposób niewyczerpującej charakterystyki twórczości Teatru zupełnie nie da się jednak odnieść do tytułu Dzisiaj, wszystko. Widzowie mogą czuć się więc zaskoczeni choreografią Jakuba Truszkowskiego[1], jej konsekwentnie budowaną i klarowną formą oraz przekazem bardziej egzystencjalnym niż politycznym. Pięćdziesiąty spektakl zdaje się zatem wyznaczać w dotychczasowym dorobku Teatru wyraźną cezurę. Nie jest jednak tkliwy i nie zmusza widzów do rozmyślania o tym, co było, nie narzuca niepotrzebnej, przynoszącej być może zmartwienie refleksji nad tym, co będzie. Stawia artystów przed publicznością tu i teraz, zachęcając do snucia nieobciążonej czasem refleksji.

 

Prolog

 

Stopniowo rozjaśnia się horyzont sceny, na którego tle rozpoznać można sylwetki tancerzy. Otacza ich surowa przestrzeń: pole do działania wyznacza tu kwadrat białego brytu. Na nim zauważamy naklejone tajemnicze, czarne litery – czy to rebus, coś zaczerpniętego z kabały, klucz do odczytania tego, co się za chwilę wydarzy? Sylwetki tancerzy prezentują się łagodnie, ich cienie przypominają antyczne posągi. Z początku poruszają się oni powoli, nawet jakby od niechcenia. Wykonują kilka kroków, by następnie utrwalić swoje ciało w pomnikowej pozie. Wydaje się, że jesteśmy świadkami ich sennego, niemal nieświadomego ruchu. Stopniowo scena rozjaśnia się i zaczynamy śledzić  historię opowiedzianą oryginalnym językiem tańca.

 

Spiritus movens

 

Zespół prezentuje  oryginalny i zajmujący materiał ruchowy. Jego różnorodność nie pozwala widzowi na odpoczynek i jest niezwykle wciągająca. Całość opiera się na jasnych regułach, które poprzez konsekwentny rozwój budują czytelny obraz. Widz obserwujący ciągle zmieniające się struktury ruchowe, z radością odkrywa kolejne zasady działania scenicznych bohaterów. Każdy fragment jest inicjowany przez kontakt tancerzy ze sobą: wzrok, dotyk i  głos to media, dzięki którym nawiązują oni wzajemne relacje.

 

Miejsca na obrzeżach sceny, w tym wypadku czarne marginesy dookoła białej przestrzeni, nie stanowią zazwyczaj przedmiotu zainteresowania ani artystów, ani widzów. A jednak w spektaklu Teatru Dada postawiono w nich  cztery mikrofony, których użycie, według oczekiwań, powinno naprowadzać widownię na podejmowany temat. Tancerze jednak przez długi czas do mikrofonów nie powiedzą ani słowa, dzięki nim usłyszymy jedynie ich głośniejszy oddech, czy nieartykułowane dźwięki. Czarny margines w spektaklu wyznacza także miejsce obserwacji tego, co dzieje się w centrum sceny. Na niej zaś widzimy wszystkie możliwe konstelacje tancerzy: sola, duety, tria czy wreszcie układy zbiorowe. Raz współpracują ze sobą tylko kobiety, innym razem mężczyźni, a jeszcze kiedy indziej widzimy duety damsko-męskie. Każdy z tancerzy przynosi ze sobą propozycję ruchu, która następnie zostaje twórczo wykorzystana przez pozostałych. Artyści czytają siebie niczym księgę ,  naśladując ruch, który właśnie zobaczyli. Czasami po takim powtórzeniu pojawia się dekonstrukcja zaproponowanego fragmentu, pozwalająca płynnie rozwinąć zaproponowany element. Działania tancerzy zdają się nie mieć końca, a ruch w różnych kierunkach i na różnych poziomach wypełnia całą przestrzeń sceny. Efektowne i dynamiczne fragmenty łączą się tu płynnie z bardziej lirycznymi. Niespodziewane zwroty akcji scenicznej nie pozwalają widzowi odpocząć i w hipnotyczny sposób wiążą jego uwagę. Całość przypomina nieco grę pomiędzy tancerzami, którzy z jednej strony starają się przekazać innym tancerzom jak najwięcej, z drugiej – wampirycznie wręcz korzystają z tego, co widzą u innych. Lekkość, płynność, estetyzm, trójwymiarowe formy na scenie to tylko niektóre określenia, za pomocą których można opisać– to, co widzimy.

 

Dzisiaj, wszystko, czyli co?

 

Efektowne przejścia, dynamiczne sola i duety, coraz szybsze przekazywanie impulsu do ruchu i podążająca za tym wszystkim zmiana świateł mogą składać się na metaforyczną historię człowieka od narodzin, przez kolejne lata, aż do śmierci. Człowiek przez całe życie, podobnie jak tancerze w spektaklu, obserwuje rzeczywistość i naśladuje podpatrzone wzory zachowań, modyfikując je i zostawiając przed swoją śmiercią schematy do wykorzystania dla potomnych. Podobnie tancerze na końcu spektaklu „omdlewają”, a z ich ciał układa się kolejna tajemnicza forma, swoisty testament. To nie jedyny trop interpretacyjny. Z głośników, oprócz zajmującej muzyki grupy Łoskot i bliżej nieartykułowanych dźwięków, padają wreszcie słowa czytelne i mocne. Są to fragmenty Księgi Koheleta, ze słynnym Vanitas vanitatum et omnia vanitas –sentencją, która nie zwykła nas napawać optymizmem. Autor biblijnej księgi skłania do podjęcia rozważań nad losem, w kontekście przemijalności życia, a co za tym idzie – kruchości i marności istnienia. W tym momencie następuje jednak w spektaklu dziwna zmiana, odnosząca się do tradycyjnego odczytania myśli Koheleta. W zestawieniu z ruchem oraz sposobem interpretacji Eklezjastes nie buduje w widzu poczucia smutku i przygnębienia. Wręcz przeciwnie, skłania go do podążania za horacjańskim carpe diem. Nieuchronność końca (zasugerowana „wygaszeniem” tańca w finale spektaklu) nie jest tu powodem do zmartwienia, ale staje się punktem wyjścia do afirmacji życia i zachętą do jak najpełniejszego i najlepszego korzystania z niego. Do takiego podejścia przekona nas także cała seria haseł brzmiących jak Dezyderata[2], czy idąc tropem literackim, Przesłanie Pana Cogito (unikaj gniewu, nie mów: jestem za stary). Patrząc na charakter spektaklu, mamy nieustające wrażenie, że obserwujemy dionizyjskie, pogańskie święto, które związane jest z, po pierwsze, zachłanną eksploracją świata, po drugie, z czerpaniem z tego, co dookoła nas, wreszcie, po trzecie, z dawaniem tego, co w nas najlepsze. Tancerze w rozmowie pospektaklowej podkreślali, że do prezentacji obrazu tak pełnego entuzjazmu, afirmacji świata i życia obrazu przyczyniła się kolektywna praca Teatru Dada nad małymi sekwencjami ruchowymi. Ten rodzaj przekształcania materiału związany jest z inspiracją twórczością Anne Teresy de Keersmaeker. Nie chodzi tutaj jednak o relacje międzyludzkie, bo te u Keersmaeker schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca wizualności i abstrakcji. W swojej pracy twórczej belgijska artystka skupia się na minimalnych gestach i fizyczności ciała, co łatwo zauważyć w spektaklu Teatru Dada, którego najważniejszym elementem wydaje się być, mimo czytelnej, choć metaforycznej, narracji, abstrakcyjna strona wizualna.  Artystyczny język ruchu wzbogacają w obydwu przypadkach drobne gesty inspirowane codzienną motoryka i gestyką  (ruch głową, dłonią czy poprawienie kostiumu).  Repetycje tworzą nieco pogański w charakterze rytuał radości związany z poszukiwaniem nowego „tu i teraz”. Poszukiwanie to dotyczy także widzów, którzy podążając za marzeniem twórców Teatru Dada von Bzdülöw nie powinni być obciążeni żadną refleksją, czy wyobrażeniem na temat tego, co zobaczą, czy już zobaczyli. Bez refleksji, bez przewidywań, bez uprzedzeń i niebiańskich zachwytów. Nieobciążeni przeszłością, ani przyszłością po prostu spotkamy się, by przeżyć Dzisiaj, wszystko.

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

 

 

Dzisiaj, wszystko

choreografia: Jakub Truszkowski

współpraca chorograficzna: Katarzyna Chmielewska

koncept: Leszek Bzdyl

muzyka: Łoskot – Mikołaj Trzaska, Piotr Pawlak, Olo Walicki, Macio Moretti

kostiumy: Katarzyna Piątek
reżyseria świateł: Michał Kołodziej

W spektaklu występują: Katarzyna Chmielewska, Anna Steller, Katarzyna Ustowska, Leszek Bzdyl, Piotr Stanek, Jakub Truszkowski.

 

Spektakl zrealizowany we współpracy z Instytutem Muzyki i Tańca w ramach programu Zamówienia choreograficzne 2017.

 

Spektakl prezentowany 19 maja 2018 w Małopolskim Ogrodzie Sztuki w ramach VI Międzynarodowego Festiwalu Tańca Współczesnego KRoki w Krakowie.

 

 



[1] Absolwenta Państwowej Szkoły Baletowej w Gdańsku oraz P.A.R.T.S. Anne Teresy De Keersmaeker (pododnie jak współzałożycielka Teatru Dada, Katarzyna Chmielewska), od 2000 roku związanego z zespołem Rosas.

[2] Poemat zawierający wskazówki na temat dobrego życia. Poemat został napisany przez amerykańskiego prawnika i ekonomistę  w pierwszej połowie XX wieku. Początkowo w formie życzeń dla znajomych, potem przedostaje się do kultury masowej.

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia