ENG
A A A
 sierpień 2020 

Exit. New Entry – o spektaklu Pauliny Święcańskiej

Justyna Stanisławska | taniecPOLSKA.pl | 2019

Recenzje

3 kwietnia 2019

Ludzkie życie jest drogą. Jest podążaniem w nieznane, a każdy krok to przemieszczanie się w kierunku kolejnego wyboru. Podróżujemy od jednej decyzji do drugiej. Każda zmiana jest przyczyną innych – kreuje nowe i niszczy stare, bez końca, w kółko, bez ustanku. Zmiana jest pewna. Jest stałą wszechświata, częścią zamkniętego cyklu życia i śmierci, istnienia i … nieistnienia. Funkcjonuje w czasie i poza nim. Jest jak fala – pojawia się i znika, za każdym razem pozostawiając powierzchnię brzegu, którego dotknęła, nieco inną.

 

W przyćmionym, ciepłym świetle reflektorów, bokiem do publiczności stoi kobieta. Widać jej upięte do góry kasztanowe włosy. Jej szczupłą sylwetkę podkreśla ognista czerwień sukni. Kołysze się lekko w rytm monotonnej, spokojnej muzyki, ale ruch ten jest efektem długiego, powolnego gestu dłoni przyciągającej niewidzialny obiekt. Gest powtarza się miarowo, pozwalając widzom całkowicie zatopić się w chwili. Obraz wciąga i hipnotyzuje. Ciekawa, nieoczywista projekcja w tle sceny, przypominająca zaciągnięte w oknie żaluzje sprawia, że trudno jest uchwycić granicę pomiędzy tym, co rzeczywiste a nierzeczywiste. Nagle pojawia się ubrany na biało mężczyzna, na chwilę odrywając uwagę widza od tajemniczej kobiecej sylwetki. Mimo to, wrażenie zanurzenia w czyimś marzeniu sennym nie znika. On, męski bohater jest aktywny, bada przestrzeń. Ona pozostaje pasywna, od pierwszych chwil spektaklu jest częścią tej przestrzeni. miarę rozwoju akcji tancerze przypominają dwa dopełniające się pierwiastki, yin i yang, przyciągają się i odpychają, wymieniają energią i zamieniają rolami. Na zmianę próbują wpływać na siebie, dominować jedno nad drugim. Kiedy jedno przejmuje kontrolę, drugie wycofuje się lub próbuje walczyć o zachowanie swojej pozycji.

 

Jest w tym spektaklu sporo walki i tłumionych emocji. Pewnie dlatego tancerze sięgają po techniki, w których dobrze się czują: improwizację kontaktową[1], modal underground[2], czy elementy sztuk walki. Oboje różnią się stopniem ekspresji ruchu i jego formami, co wynika z odmiennych doświadczeń artystycznych, ale widoczna odmienność wspaniale oddaje rodzaj wewnętrznego napięcia, jakie tworzy się pomiędzy nimi wraz z rozwijającą się w spektaklu narracją. Narracja ta nie jest linearna – każda ze scen może stanowić kolejny etap lub jeden z wielu etapów życia dwójki bohaterów. Może być także nową opowieścią o relacji, która dobiegła końca albo sytuacji, w której jedno z nich wybrało drzwi z napisem „exit” – wyjście . Tytułowe „wyjście” jest więc wyborem – dobrym czy złym, to nie ma znaczenia, ważna jest bowiem zmiana, jaka się wraz z nim dokonuje. Istotne jest również to, co od początku spektaklu podskórnie odczuwa widz – świadomość faktu, że bohaterowie zawsze pozostają sami. Są sam na sam ze zmianą i z tym wszystkim, co ze sobą niesie. „Jeden człowiek znika, pojawia się inny. Jedna myśl znika, pojawia się inna. Jedna forma znika, pojawia się inna. […] Nic nie stoi w miejscu. A czas przepada.” – mówi jeden z bohaterów powieści Śmierć Komandora Harukiego Murakamiego.[3] Paulina Święcańska i Marek Klajda ukazują widzom taki właśnie świat – pełen przekształceń i wzajemnych zależności. Świat poza czasem, w którym wszystko nieustannie się zmienia, a każdy koniec jest zarazem nowym początkiem.

 

Artyści w piękny, poetycki sposób pokazują nam momenty, w których podejmują decyzje, wybierają przejście przez swego rodzaju wewnętrzne drzwi, ale to widzom pozostawiają swobodę interpretacji, w którą stronę się ono odbywa. . Jasne wydaje się jedynie to, że przekroczenie niewidzialnego progu wymaga zawsze pozostawienia czegoś za sobą i oznacza zmianę. Choreografia w tym spektaklu to nieustanne zbliżanie i oddalanie się tancerzy od siebie, wypełnianie przez nich h ruchem całej sceny. Układy w parterze przechodzą w niemal akrobatyczne, wertykalne sekwencje z pełnymi liryzmu podnoszeniami. W tych płynnych przejściach z poziomu do pionu, z jednej strony sceny na drugą jest dużo niewymuszonej lekkości. Układy są niezwykle przestrzenne, przez co widz nie czuje się przytłoczony stopniem ich złożoności, ma możliwość złapania oddechu pomiędzy następującymi po sobie sekwencjami . Kolaż muzyczny i intrygujące wizualizacje Piotra Janowczyka w tle wzmacniają jeszcze i dopełniają warstwę choreograficzną całego spektaklu, którego osobnym bohaterem jest oświetlenie sceniczne. Poprzez zmiany jego natężenia i barw Romuald Woźniak kreuje wciągającą widza, oniryczną rzeczywistość, której częścią są i z której od czasu do czasu próbują wydostać się tańczący. Pojawiające się za plecami duetu abstrakcyjne formy oraz nieostre, operujące zbliżeniami filmowe kadry, ukazujące tancerzy w procesie twórczym, w zderzeniu z subtelną grą reflektorów sprawiają, że oglądamy teatr tańca, będący jednocześnie formą teatru plastycznego. Każdy element jest tu ważny: choreografia, muzyka, projekcje, światło, proste, grające opozycją bieli i czerwieni kostiumy Katarzyny Silewicz. Wszystko to tworzy teatr przemawiający bardzo głęboko do podświadomości widzów poprzez obrazy, które na długo pozostają w pamięci. Nielinearna struktura przedstawienia pozwala z kolei na dowolne zestawianie tych obrazów ze sobą w poszukiwaniu własnej wersji tej abstrakcyjnej, ruchowej opowieści.

 

Exit Pauliny Święcańskiej i Marka Klajdy to wyjątkowy spektakl, będący jednocześnie poetyckim, subtelnie poprowadzonym ruchowym dialogiem dwojga artystów o życiu, przemijaniu i trudnych wyborach, którym zechcieli podzielić się z publicznością. Mnogość wątków i przepiękna plastycznie forma przedstawienia zachęca do mnożenia interpretacji, a także skłania do głębokiej refleksji nad tym, jak postrzegamy otaczającą nas rzeczywistość i jak ją przeżywamy. Ostatnią zaś rzeczą, na którą mamy ochotę po obejrzeniu ostatniej sceny, to otwarcie drzwi z napisem „wyjście”.

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

 

 

 

Koncepcja, choreografia i wykonanie: Paulina Święcańska i Marek Klajda

Grafika i wideo: Piotr Janowczyk

Światło: Romuald Woźniak

Kostiumy: Katarzyna Silewicz

Muzyka: kolaż muzyczny

Premiera: 7 marca 2019 Centrum Sztuki Tańca w Warszawie / Mazowiecki Instytut Kultury

 



[1] Ang. Contact improvisation – technika tańca, w której kontakt fizyczny jest punktem startowym poszukiwań poprzez improwizację ruchową. Pierwszym przedstawieniem uznawanym za wykorzystujące improwizację kontaktową jest Magnesium Steve’a Paxtona (1972), które było wykonane przez Paxtona i studentów w Oberlin College w Warner Main w Warner Center. Pięć miesięcy po Magnesium Paxton poprowadził pierwszą serię swoich performance z użyciem techniki improwizacji kontaktowej w John Weber Art Gallery w Nowym Jorku w których tancerze wykonywali improwizację kontaktową w formie maratonu.

[2] Technika pracy z ciałem stworzona przez choreografa Thierry’ego Vergera, bazująca na badaniu innych technik tańca i ruchu mających swoje źródło w minionych epokach, tańcach obrzędowych i klasycznych, , również technikach sztuk walki, przyswojonych i przetworzonych przez pracującego nad nimi tancerza, który nadaje im swój niepowtarzalny wyraz artystyczny.

[3] Haruki Murakami. Śmierć Komandora. Pojawia się idea. T.1, przeł. Anna Zielińska-Elliott, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2018.

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia