ENG
A A A
 maj 2020 
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
  • 31

Sztuka w czasach Brexitu, czyli brytyjska odsłona 23. edycji Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca

Luiza Nowak | taniecPOLSKA.pl | 2019

Relacje

23 grudnia 2019

Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca (MSTT) już po raz 23. przyciągnęły do Lublina miłośników tego rodzaju sztuki nie tylko z całej Polski, ale i z zagranicy. Jak co roku, nie brakowało różnorodnego repertuaru, a także wydarzeń towarzyszących, m.in. spotkań, dyskusji i warsztatów tanecznych. Tym razem jako motyw przewodni festiwalu organizatorzy wybrali taneczną scenę Wielkiej Brytanii. Swoistym prologiem stał się kwietniowy Międzynarodowy Dzień Tańca podczas którego na scenie Centrum Spotkania Kultur wystąpiła grupa Hofesh Shechter Company ze spektaklem Grand Finale. Dlaczego jako główna oś lubelskich działań wokół tańca został wybrany właśnie ten region? Ryszard Kalinowski, dyrektor festiwalu, uzasadnia to tak: Kiedy patrzymy na mapę świata tańca, widzimy miejsca, które się wyróżniają. Nie mamy specjalnej chronologii przy wyborze na dany rok. Często decydują o tym kwestie logistyczne. Zwracamy też uwagę na gwiazdy, które „święcą” w danym państwie najjaśniej. W Wielkiej Brytanii są to obecnie Company Wayne McGregor i Hofesh Shechter Company, czyli zespoły, które zaprosiliśmy w tym roku do Lublina.

 

23. edycja Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca rozpoczęła się oficjalnie od premiery Lubelskiego Teatru Tańca. Tym samym spektakl If/Then w reżyserii Josepha W. Altera był powrotem do tradycji, zgodnie z którą to właśnie nowe przedstawienie organizatorów otwiera cały festiwal.

 

Forma spektaklu mogła być dla wielu widzów zaskoczeniem. Dostali bowiem dzieło kompletne, które za każdym razem jednak wygląda… inaczej. Jak to możliwe? Głównym założeniem twórców było pokazanie, że „wszystkie istniejące rzeczy i zjawiska pozostają ze sobą we wzajemnej relacji”. Zgodnie z nim tancerze nie odtwarzają wyuczonej choreografii. Jest ona dla nich tylko bazą, która ewoluuje i to oni sami w każdym, kolejnym wykonaniu, odkrywają ten spektakl na nowo. Na czym to polega?

Są pewne reguły ogólne, których się trzymamy. Dotyczą kolejności sekwencji ruchowych. Jest nas pięcioro i każdy z nas może podjąć wybory, które wpłyną na dalszą część spektaklu. Czasem to może być kolejność, a innym razem kierunek, miejsce na scenie czy współpraca z konkretną osobą. To pewnego rodzaju gra – podkreślił Ryszard Kalinowski. Na próbach ćwiczyliśmy stosowanie reguł. To skończona lista zasad. Dzięki temu wiem, jak się zachować, gdy ktoś postąpi w określony sposób. Istotna jest tutaj uważność – dodał.

 

Bohaterów spektaklu poznajemy, gdy wchodzą całą grupą na scenę od strony widowni. Ubrani w kolorowe i luźne ubrania w rytmie delikatnej muzyki, z wyraźnymi motywami pianina i skrzypiec, zaczynają „grę”. Wygląd samej sceny przywołuje skojarzenia z planszą do gry bądź też podwórkiem z dawnych lat, gdy kreda była nieodłącznym elementem zabaw. Widzimy bowiem na scenie zaznaczone białe pola, po których przemieszczają się tancerze w choreografii. Kompilacji jest sporo. Czasem tancerze ustawiają się w jednym rzędzie i precyzyjnie zamieniają miejsca jak figury szachowe, innym razem zaś tańczą w określonych punktach sceny, nie stykając się ze sobą. Ich ruch jest precyzyjny, delikatny i kontrolowany, bez względu na to, czy są to obroty, czy wyciąganie rąk, jakby chcieli złapać coś nieuchwytnego. W podobny sposób spektakl zresztą się kończy, prezentując nam melancholijny finał. Tańczący dotąd indywidualnie tancerze skupiają się wówczas na środku sceny, gdzie poruszają się razem. Tworzą niemal jeden organizm, ukazując tęsknotę za kontaktem z drugą osobą. Rozmawiając o zakończeniu If/Then Ryszard Kalinowski przyznał: Można oczekiwać, że za każdym razem zobaczy się coś innego, nie całkiem inny spektakl, ale nieco inną energię, relacje między tancerzami, nastroje, choć o tych różnicach mogą decydować niuanse. Z kolei finał sprowadza nas zawsze to pewnego rodzaju ukojenia i odnalezienia się w sprzyjającej grupie.

 

W pozostałe dni festiwalu nie zabrakło ciekawych spektakli, które prezentowali twórcy z różnych stron świata. Jedną z nich była pochodząca z Włoch Elizabetta Consonni. Jej perfomans Plutone mógł wywołać ambiwalentne wrażenia, ale nie da się mu jednak odmówić intrygującej formy i koncepcji,-opierającej się na medytacji Vipassana. Trzy perfomerki zastajemy w całkowitej ciemności. Gdy światło coraz bardziej oświetla scenę, możemy przekonać się, że ubrane na biało artystki krążą wokół wiszących na długich sznurkach żarówek niczym elektrony czy planety w Układzie Słonecznym. Czasem każda z nich obraca się w swoim rytmie po własnej osi, innym razem we wspólnym dla wszystkich rytmie, a także biegają i turlają się po scenie. Zawsze jednak odbywa się to po kole. Atmosferę mistycyzmu pogłębiają dźwięki tybetańskich mis. Tytułowy „Pluton”, jak podkreślali twórcy, ma istotne znaczenie w Układzie Słonecznym, wpływając na pozostałe ciała niebieskie. Wybór ten nie był więc przypadkowy. A spektakl był swoistą próbą skupienia się na tym, co tu i teraz, na osiągnięciu wewnętrznej harmonii.

 

W podobnym tonie utrzymany był spektakl pieta.with/out love Iriny Shirokayi z Białorusi. W jego opisie twórcy wyraźnie podkreślili, że na scenie zobaczymy bohaterów określanych jako: ciało, krew, ukochana i dziecko. Na scenie odróżniają ich od siebie kolory kostiumów. Spektakl spowity jest aurą tajemniczości. Niebieskie, a potem pomarańczowe światło i dym pogłębiają ten efekt, sprawiając, że postacie wydają się nieludzkie i złowrogie. Dźwięki, przypominające dzwonki i odgłosy natury, dodatkowo kreują scenerię, która przypomina tajemnicze bagna znane ze słowiańskich podań. Gusła jednak nie są temat tej pracy. Shirokaya skupiła się w niej na wojnie, która dla naszych wschodnich sąsiadów nie jest tylko złowrogim wspomnieniem historii. Strach przed śmiercią, utratą ukochanej osoby, a także niepewność, co przyniesie kolejny dzień, zostają ukazane w sposób symboliczny. Delikatny i spokojny taniec, przywodzący na myśl scenę ze spektaklu baletowego, a zaraz po nim dynamiczne podskoki i obroty, w prosty, ale dosadny sposób obrazują walkę dobra ze złem, czy też niewinność i okrucieństwa wojny. W ostatniej scenie bohaterowie skąpani w mroku wyglądają jak Matka Boska obejmująca zdjętego z krzyża Jezusa Chrystusa, przywołując figurę piety i dobitnie pokazując, kto w takim konflikcie cierpi najbardziej.

 

Z kolei szwajcarski spektakl Field w choreografii Tabei Martin był jednym z najciekawszych punktów programu – o życiu opowiadał z humorem i poprzez momentami zaskakującą choreografię. Udowodnił tym samym, że przedstawienia prezentowane w ramach „Aerowaves Dance Across Europe”, które co roku goszczą w programie MSTT, zawsze stanowią gwarancję wysokiego poziomu. Trio tancerzy oczarowało lubelską publiczność już od początku budując z nią więź. Wszystko zaczyna się od prezentacji…stu najpopularniejszych piosenek o miłości. Wśród nich znalazły się zarówno piosenki gwiazd zza oceanu (Beyonce), jak i dawnych hitów z kraju nad Wisłą, (Ostatnia niedziela Mieczysława Fogga). Podczas spektaklu widzowie są świadkami scenek, w których troje tancerzy w akrobatycznych choreografiach – np. przesuwając się po scenie w różnych konfiguracjach – ukazuje  różnorodne relacje międzyludzkie, a co za tym idzie, potrzebę bliskości, ale też indywidualizmu i akceptacji. Oglądamy także zawody miłosne, romanse i wizje marzeń o lepszym życiu. Jak w programie festiwalowym ujęli to twórcy spektaklu, ich dzieło pokazuje m.in. „nieustającą walkę w oczekiwaniu na to coś, co powinno się w życiu wydarzyć i rozczarowanie, które pojawia się, kiedy to coś, się wydarzyło, nie jest tym, czego tak naprawdę chcieliśmy”. Tancerze zachowują przy tym równowagę pomiędzy powagą podejmowanej tematyki a scenicznym humorem i dystansem. Dzięki temu bez względu na to, czy na scenie wykonują akrobatyczne figury, czy śpiewają, porywają widzów, prowadząc ich do rozśpiewanego finału, w którym wspólnie wykonują piosenkę numer jeden z listy miłosnych przebojów – Happy Together zespołu Turtles.

 

Duże wrażenie wywarł też na widzach spektakl Opus Christosa Papadopoulosa, również zaprezentowany w cyklu propozycji sieci „Aeurowaves Dance Across Europe”. Głównym tematem przedstawienia jest muzyka klasyczna, która w niemal hipnotyczny sposób rozbrzmiewa na scenie –The Art of Fogue Johanna Sebastiana Bacha, ale jest też siłą organizującą choreografię spektaklu. Tancerki ubrane na czarno wykonują charakterystyczne ruchy głową, ramionami, a potem innymi częściami ciała, tak jakby muzyka przez nie przepływała. Gdy z kolei dźwięki cichną, artystki zastygają w bezruchu, by za chwilę ponownie podjąć swój taniec.

 

Zupełnie inną propozycją był spektakl jednego z przedstawicieli polskiej sceny – The Entrance Krakowskiego Teatru Tańca. W jego produkcję zaangażowani byli twórcy z trzech państw – Polski (tancerze i twórca wideo Grzegorz Martem), Turcji (choreografka Ayrin Ersöz) i Niemiec (kompozytor Sergiej Maingardt). Tematem spektaklu jest kryzys uchodźczy i problemy, które z niego wynikają. Tancerze w mocnej, pełnej ekspresji i niemal siłowej, wyczerpującej fizycznie choreografii ukazują, z czym muszą mierzyć się osoby, które opuszczają swoją ojczyznę i szukają schronienia przed wojną i prześladowaniami. Ubrani w dżinsy i białe bluzy, przy dźwiękach niepokojącej muzyki, czasem w synchronicznym układzie przemieszczają się po scenie, innym razem zaś płynnie przechodzą jeden za drugim, tak jakby walczyli z wiatrem. W opowiadanej przez nich historii nie brakuje też odniesień do konfliktów zbrojnych. Oprócz scen, w których tancerze opadają na podłogę i zasłaniają oczy oraz uszy, możemy równieżzobaczyć przejmującą sekwencję, w której jedna z tancerek, utrzymywana na ramionach przez scenicznego partnera, wypatruje czegoś w oddali przy niepokojących dźwiękach strzałów i lecącego helikoptera. Jednym z ważniejszych założeń choreografii jest także bezpośredni kontakt z publicznością. W spektaklu nie brakuje scen, w których tancerze podchodzą do widzów w pierwszych rzędach i szepczą im do uszu. Bezpośredni kontakt z oglądającymi z pewnością wpływa na odbiór przedstawienia, wywołując silne i niekoniecznie komfortowe wrażenia.

 

W choreografii pURe Ramony Nagabczyńskiej punktem wyjścia była koncepcja ur-materii Tadeusza Kantora. Zgodnie z zapowiedzią twórczyni miała ona być „kluczem, którym choreografka bada przestrzeń własnego ciała”. Sama „ur-materia” tłumaczona zaś była jako „byt poprzedzający iluzję, autonomiczną preegzystencję samej przestrzeni teatru”. Jak to wyszło w praktyce? Tancerka w swoim solo skupia się na kontroli ruchu własnego ciała, którego źródło kryje się dużo głębiej. Spektakl podzielony jest na dwie części. W pierwszej z nich Ramona Nagabczyńska ubrana jest w czarne spodnie i limonkowy sweter. Publiczność widzi ją na scenie, wykonującą w ciszy sztywne ruchy ramion i nóg już podczas wchodzenia widzów na salę. Czasem są to ruchy „kanciaste”, robotyczne, lecz spokojne, a czasem bardziej dynamiczne. Potem klimat spektaklu ulega zmianie. Światło gaśnie,, po czym widzimy tancerkę nagą, odwróconą do publiczności tyłem i skąpaną jedynie w krwistoczerwonym świetle. Jej ruch w tej części sola jest zupełnie inny.  Artystka porusza się w taki sposób, że można odnieść wrażenie, że jej ciało drży w rytmie muzyki poważnej (rekompozycji Czterech pór roku Vivaldiego), a jednocześnie jest skupione i precyzyjne. I chociaż spektakl Nagabczyńskiej był stosunkowo prosty w formie, okazał się jednym z najciekawszych punktów tegorocznego MSTT.

 

Nie zawiódł również Paweł Sakowicz, który w Lublinie zaprezentował solo Jumpcore, będące częścią „Aerowaves Dance Across Europe”. Jego spektakl nawiązuje do historii tajemniczej śmierci Freda Herko, amerykańskiego artysty, choreografa i tancerza , który tańczył w salonie jednego ze swoich nowojorskich przyjaciół, po czym… wyskoczył przez okno. Tytułowego motywu skoku zresztą w choreografii Sakowicza nie brakuje. Tancerz, ubrany jedynie w szlafrok i buty, niemal przez cały czas wykonuje ten sam ruch, przechodząc z nogi na nogę, podskakując w linii, w różnych częściach sceny, a także stopniowo dodając obroty. Czasem dzieje się to przy szybkiej muzyce, przypominającej dźwięki gry komputerowej, a czasem przy nieco wolniejszej. Jego ruch jest precyzyjny i wykonywany w skupienia do samego końca, aż do zaskakującego finału, który wywiera spore wrażenie, choć nie zobaczymy w nim spodziewanego skoku, nawiązującego bezpośrednio do tragicznej śmierci amerykańskiego artysty. Nie zmienia to faktu, że Sakowicz jest precyzyjny i konsekwentny w swojej choreografii.

 

23. edycja MSTT, zgodnie z pomysłem organizatorów, miała skupiać się na Wielkiej Brytanii. Na festiwalu nie zabrakło więc ciekawych twórców właśnie z tej strony świata, jak Lucy Suggate ze spektaklem Pilgrim, będącym próbą skupienia się na technice i ruchu. Tancerka rozpoczyna swój energiczny i hipnotyzujący taniec od choreografii skąpanej w dymie. Jest się bardzo tajemniczo i nastrojowo. Wszystko za sprawą muzyki folkowej, kojarzącej się z plemiennymi obrzędami Celtów. W dalszej części spektaklu taniec odbywa się w rytmie muzyki elektronicznej, skomponowanej przez Jamesa Holdena. Niestety, etniczne melodie z pierwszej części spektaklu nie pojawią się w finale, a szkoda, bo muzyka nadaje pracy Pilgrim specyficzny klimat. Mimo to, całość prezentuje się ciekawie. Jest to przede wszystkim zasługa Lucy Suggate, skupionej na małych ruchach rąk i ramion, działającej niczym w transie i pozwalającej widowni podziwiać taniec, który jest tutaj pewnego rodzaju uwolnieniem emocji i zatraceniem się.

Z kolei spektakl ForecastAmy Bell przypominał bardziej stand-up, niż choreografię sensu stricto.. Artystka zaskoczyła w nim formą i dużą dawką odważnego humoru. W perfomansie skupia się na odkrywaniu tajemnic kobiecości i próbie jej zdefiniowania na nowo. Jedną z najciekawszych scen jest ta z wykorzystanie nowoczesnej technologii – gdy tancerka tańczy w duecie ze swoim widocznym w głębi sceny hologramem.

 

„Ukoronowaniem” brytyjskiej odsłony MSTT był występ formacji Wayne’a McGregora, która dwukrotnie zaprezentowała spektakl Autobiography. Dzieło słynnego choreografa wyróżniało się formą i koncepcją. Twórca podzielił je bowiem na 23 części nawiązujące do struktury jego genomu, o których kolejności danego wieczoru decyduje specjalnie stworzony algorytm. Sekwencje taneczne dotyczą różnych dziedzin życia, mi.in. m.in. wiek oraz pamięć. Każda z nich wyróżnia się formą i niebywale precyzyjnie zatańczoną choreografią[1].

 

Na zakończenie festiwalu tradycyjnie zostawiono blok Młoda Polska, w ramach, którego prezentowane są etiudy młodych twórców, którzy dopiero zaczynają karierę taneczną. W tym roku wystąpi w nim: Joanna Jachym (Naj), Sebastian Wiertelak (Ikar, który skradł słońce, Katarzyna Myrda (Krystyna in flamenco mood), Anna Nowak (Sola) oraz Magdalena Widłak La la la la la).

 

***

 

Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca i tym razem nie zawiodły. Bogaty repertuar obfitował w spektakle ciekawych i wartych uwagi artystów, różniących się od siebie stylem i wrażliwością. Z pewnością jednymi z najmocniejszych punktów festiwalu były prace prezentowane w ramach sieci „Aerowaves Dance Across Europe”, czyli Field, Jumpcore i Opus. Innym, równie cennym doświadczeniem, okazały się spektakle If/Then i pURe. Organizatorzy zadbali o to, aby również zakończenie festiwalu zostało w pamięci na długo. Spektakl Autobiography Company Wayne McGregor oczarował lubelską publiczność. Można więc z nadzieją patrzeć w przyszłość, licząc na to, że kolejna edycja festiwalu będzie miała równie udany przebieg.. Organizatorzy już przygotowują atrakcje dla widzów na rok 2020. Ryszard Kalinowski zapytany o plany na kolejną odsłonę festiwalu powiedział: Pracujemy bardzo intensywnie, aby w przyszłym roku pokazać scenę państw Beneluksu. Pokażemy przedstawicieli Belgii, Holandii i Luksemburga. Na pewno przyjadą artyści, którzy zaprezentują swoją twórczość w ramach rezydencji. Tradycyjnie już we współpracy z Centrum Spotkania Kultur zaprosimy dwie kompanie taneczne, które wystąpią w Lublinie kwietniu podczas obchodów Międzynarodowego Dnia Tańca i w czasie Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca w listopadzie.

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (oryginał)

 

 

 

 

XXIII Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca w Lublinie, 12-17 listopada 2019 roku

Stopki do opisywanych spektakli



[1] Więcej na temat tego spektaklu można przeczytać w tekście Anny Banach Autobiografia i algorytm – Company Wayne McGregor na XXIII MSTT w Lublinie, taniecPOLSKA.pl, 11 grudnia 2019: http://www.taniecpolska.pl/krytyka/682  [dostęp: 23 grudnia 2019].

 

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia