ENG
A A A
 lipiec 2020 

Nie całkiem stare kino

Jagoda Ignaczak | taniecPOLSKA.pl | 2020

Felietony

30 marca 2020

Mijają kolejne dni powszechnej kwarantanny, facebookowe hasło „zostań w domu” pewnie już dotarło pod wszystkie strzechy. Stosiki zaległych lektur maleją, człowiek obejrzałby coś innego poza HBO i Netflixem, bo tam tańca ani na lekarstwo. A tęsknota niezaspokojona. Nawet nie o spektakle bój się toczy, bo i YouTube pomaga, i Ninateka, ale jakoś chciałoby się być bliżej artysty. Najlepiej wybitnego i wybitnie kreowanego, w wybitnym scenariuszu i reżyserii, owszem wybitnej. Artyści uprawiający sztukę tańca do filmowych biografii jednak szczęścia nie mają. Mniej ich niż obrazów Leonarda w polskich muzeach. Ciężka praca przy drążku jest mało widowiskowa, szuka się więc motywów, które, choć znaczące, nie egzemplifikują talentu i skali osiągnięć. Właściwie tylko dwie postaci z historii tańca XX wieku wzbudziły większe zainteresowanie świata filmu – te, za którymi szła legenda szaleństwa i skandalu: Isadora Duncan i Wacław Niżyński. Inspirowane ich biografiami fabuły, z lekką nutką lub całkiem sporą nutą scenariuszowych konfabulacji, mogą widza satysfakcjonować jako dzieła filmowe, gorzej jest z oddaniem ducha tańca. W 1969 powstał obraz Isadora Karela Reisza (tak, tak, tego samego, który nakręcił mój ulubiony film Kochanica Francuza z Meryl Streep i Jeremym Ironsem). Obsada też niezła, bo w roli tytułowej występuje Vanessa Redgrave, nagrodzona za tę rolę przez NSFC (National Society of Film Critics), a towarzyszą jej Jason Robards i James Fox. Scenariusz powstał na podstawie książek Isadora Duncan: an Intimate Portrait Sewilli Stokes oraz autobiografii Duncan Moje życie, wydanej także w Polsce, w tłumaczeniu Karola Bunscha. Widziałam ten film kilka razy, ale wszystko to było w jakimś poprzednim życiu (czyli „będąc młodą historyczką tańca”). Z chęcią zweryfikowałabym tamte swoje, bardzo pozytywne wrażenia, z nadzieją, że urok nie minie, a Vanessa Redgreve tak samo jak przed laty zafascynuje mnie skalą swojego talentu aktorskiego. Zagrać tancerkę, sama nią nie będąc, to nie lada wyzwanie. Ilustruje to dobitnie film Stephanie Di Giusto Tancerka z 2016, oparty na motywach biograficznych Loïe Fuller i Isadory Duncan[i]. Mianowany do Cezarów w sześciu kategoriach, otrzymał ostatecznie tylko nagrodę za kostiumy – i faktyczniejeśli warto go zobaczyć, to głównie z tego powodu. Reżyserka, specjalizująca się w wideoklipach, z doskonałym wyczuciem maluje filmowe obrazy, mogące zauroczyć widza, lecz reszta jej dokonań w Tancerce wymaga sita z dużymi oczkami, by odcedzić to, co ma jakiś sens od wierutnych bzdur. W roli Loïe Fuller, amerykańskiej artystki, uważanej za jedną z prekursorek wielkiej reformy tańca (choć – z dzisiejszej perspektywy – była raczej performerką, udatnie wykorzystującą lustra, kolorowe światło elektryczne i jedwabne tkaniny udrapowane na bambusowych kijach, przymocowywanych do ramion) została obsadzona piosenkarka i kompozytorka Soko (Stephanie Alexandra Sokolinski), incydentalnie bywająca także aktorką. Jej protagonistką została Lily-Rose Depp, która, choć za rolę Isadory Duncan była nominowana do nagrody Cezara dla najbardziej obiecującej aktorki, to nie dasię ukryć, że jest przede wszystkim obdarzoną dużym urokiem modelką, najbardziej znaną jako córka Vanessy Paradis i Johnny’ego Deppa. Większe szczęście Isadora miała do realizacji niefabularnych, szczególnie wart odnotowania jest dokument Ja tylko tańczę swoje życie Elisabeth Kapnist (2008).

 

Osobną kategorię w historii filmów o artystach tworzą dzieła Kena Russela, który w 1966 zrealizował półtoragodzinny film dla telewizji BBC pt. Isadora Duncan. Najwybitniejsza tancerka na świecie. Abstrahując od tytułu, który może przyprawić o zawał historyków tańca, film Russela, podobnie jak jego kolejne biografie: Piotra Czajkowskiego (Kochankowie muzyki – 1970), Gustawa Mahlera (Mahler – 1974) Franciszka Liszta (Lisztomania – 1975) czy Ostatni taniec Salome – 1988, z motywami nawiązującymi do przypadków Oskara Wilde’a, to wizjonerskie wariacje na temat życia artystów, z serią onirycznych scen o głęboko sensualnych motywach. I choć jako źródło biograficzne są mocno wątpliwe, to warto się w nich zanurzyć dla samej przyjemności oglądania. Halucynacyjny rytm nieobcy jest też filmom poświęconym „bogowi tańca” Wacławowi Niżyńskiemu. Warto z pewnością odszukać, noszące taki sam tytuł, Niżyński, dwa obrazy: pochodzący z 1980 film Herberta Rossa, oparty o Dzienniki Niżyńskiego i książkę Life of Nijinski jego żony, Romoli de Pulszky , oraz zrealizowane w 2001 dzieło Paula Coxa, również inspirowane Dziennikami. Po wielokrotnej odmowie Michaiła Barysznikowa, rolę tytułową Ross powierzył amerykańskiemu tancerzowi George’owi de la Peña, a Tamarę Karsawinę – Carli Fracci. Tych dwoje to wystarczająca rekomendacja, by wejść świat, który przyciąga siłą talentu bohaterów i ich powikłanymi losami.

 

Zawirowań i dramatycznych zwrotów akcji nie brakowało też w życiu dwóch, pochodzących z dawnego Związku Radzieckiego, wybitnych tancerzy – Michaiła Barysznikowa i Rudolfa Nuriejewa. Białe noce (reż. Taylor Hackford – 1985) obejrzałam po raz pierwszy w łódzkim Domu Aktora, kiedy jeden z zaprzyjaźnionych tancerzy zorganizował pokaz przywiezionego z Zachodu filmu, odtwarzanego na ówczesnym cudzie techniki, czyli sprzęcie wideo. Na małej powierzchni pokoju tłoczyła się całkiem spora grupa artystów Teatru Wielkiego i wszystkich nas wbiła w podłogę (bo na tej głównie siedzieliśmy) wariacja Barysznikowa do pieśni Władymira Wysockiego Konie. Choć od tego czasu minęło dobrych trzydzieści kilka lat, wciąż pamiętam tamten dreszcz ekscytacji. Barysznikow, grający tancerza o losach w wielu punktach zbieżnych z jego własną historią, pozostajetu niewątpliwym magnesem, ale jego godnym partnerem do tańca jest też Gregory Hines, a w pozostałych rolach takie gwiazdy kina, jak Helen Mirren jako Galina, Isabella Rossellini jako Darya i Jerzy Skolimowski jako pułkownik Czajko. Niestety, na pewno nie będę chciała ponownie obejrzeć Białego kruka (reż. i wykonanie jednej z ról –Ralph Fiennes – 2018), bo to wielce nieudany film, grzeszący retrospektywnym przegadaniem, chaotyczną narracją i straconą szansą na pokazanie magii wielkiego talentu, którym Rudolf Nurejew dzielił się ze światem. Szczytowy okres jego działalności, rozgrywający się w Paryżu, jest w filmie ledwie dotknięty. Nie ratuje filmu Oleg Ivenko jako Rudi, niewątpliwie zdolny, ale bez koniecznej w tej roli charyzmy.

 

Biografie tancerzy, wbrew pozorom, to nie tylko drążek, sala baletowa i scena. Niektóre życiorysy tętnią od zdarzeń, którymi można by obdarzyć kilku Bondów 007. Bywali agentami wywiadów, żołnierzami na froncie, w niemieckiej okupacji działali w podziemiu, ratowali osoby pochodzenia żydowskiego, byli więzieni i torturowani, trafiali na przymusową emigrację. Losy wielu polskich tancerzy są powikłane jak brazylijski serial i czeski filmw w jednym . Czekam na filmy biograficzne o nich, o ich artystycznej wielkości, ludzkiej sile i słabościach. A w tym oczekiwaniu pomagają mi archiwalne egzemplarze magazynu Taniec, redagowanego ongiś przez Pawła Chynowskiego i wydawanego przez Polski Teatr Tańca – Balet Poznański. W numerze 2 z 1974 znajduję stronę pt. Balet w TV…I życzę Wszystkim czytelnikom tego felietonu, by powróciła taka obfitość.

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

 



[i] Film ten recenzowała na naszym portalu Hanna Raszewska (obecnie:Hanna Raszewska-Kursa): Fantazja, historia, feministyczna transpozycja?, https://www.taniecpolska.pl/krytyka/416, 18 stycznia 2017 [dostęp: 20 maraca 2020] – przyp. red.

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia