ENG
A A A
 listopad 2020 
Grób rodziny Krzesińskich na Cmentarzu Powązkowskim (Starych Powązkach). Fot. Katarzyna Gardzina

Pierwszy mazurzysta

Katarzyna Gardzina | taniecPOLSKA.pl | 2020

Felietony

26 października 2020

Co roku w tym czasie wybieram się na pielgrzymkę po warszawskich nekropoliach, aby odwiedzić miejsca spoczynku wielkich, a jakoś bliskich mojej duszy artystów. Przy tym „bliskich” nie oznacza ani tylko tych, których znałam osobiście, ani tylko tych, których podziwiałam na scenie, których dzieła znam i lubię. Czasem są to postaci po trosze mityczne, ale takie, które niewiadomą drogą trafiły do mojego osobistego panteonu. Czasem dlatego, że o ich wielkości i znaczeniu przekonał mnie ktoś, komu ufałam, kiedy indziej poprzez skojarzenie, a w jeszcze innym przypadku dzięki wiedzy zdobytej z lektur i wytworzeniu w głowie własnego wyobrażenia na temat tej postaci. Dlatego właśnie co roku, a czasem i przy innych bytnościach na Starych Powązkach odwiedzam spory, ale dość niepozorny grób rodziny Krzesińskich.

 

Miłośnik baletu bez wątpienia skojarzy to nazwisko ze słynną primabaleriną carskich teatrów, i – jak szeptało się w jej czasach, a mocno podkreśla w naszych – kochanką czy też ukochaną następcy tronu Rosji, carewicza Nikiego, który panował później jako Mikołaj II. Matylda Krzesińska, bo o niej mowa, spoczywa jednak we Francji na podparyskim cmentarzu prawosławnym, bo w Paryżu właśnie żyła i pracowała po ucieczce z Rosji w trakcie rewolucji. Dożyła zresztą stu lat.

 

Nic dziwnego, bo pochodziła z bardzo długowiecznej rodziny. Na Cmentarzu Powązkowskim odwiedzam jej ojca, może u nas nieco mniej słynnego, ale w światowych annałach baletu doskonale znanego Feliksa Krzesińskiego, tancerza i pedagoga. Feliks zmarł w Petersburgu, gdzie żył i pracował na baletowych scenach carskich i w salonach dworskich. Dożył 84 lat, co w tamtych czasach było imponującym wynikiem, a po śmierci jego ciało zostało przewiezione przez Matyldę do Warszawy, by spocząć w grobie rodzinnym. Matylda pisała w swoich pamiętnikach, że nad grobem wzniosła „szklaną kapliczkę”, ale oczywiście żaden ślad po takiej konstrukcji do naszych czasów nie dotrwał. Grobowiec to rodzinny, bo w kwaterze nieopodal Kościoła pw. św. Karola Boromeusza pochowany był wcześniej dziad Matyldy, a ojciec Feliksa, nie mniej piękna i legendarna postać. Jan Krzesiński był aktorem dramatycznym i śpiewakiem występującym na warszawskiej scenie. Jakwzmiankują źródła historyczne , był jednym z ulubionych artystów scenicznych króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który mówił o nim „mój słowik”. Widać zatem, że była to familia obdarzona przez muzy, zwłaszcza że i brat Matyldy, Józef, został solistą baletu w Petersburgu.

 

Moje ciepłe uczucia kieruję jednak w stronę Feliksa, gdy zapalam znicz pod tablicą z piaskowca. Zwany „pierwszym mazurzystą” zasłynął m.in. tym, że znakomicie, we wspaniałym stylu wykonywał ten zadzierzysty polski taniec narodowy i to jeszcze w wieku 80-ciu lat, za partnerkę mając właśnie Matyldę (zachowało się takie zdjęcie ojca z córką – primabaleriną). Feliks nie tylko mazura wspaniale tańczył, ale i nauczał tego tańca całą śmietankę towarzyską i arystokratyczną Petersburga. Były to czasy, kiedy, o ironio, Polski nie było już na mapie Europy, za to nasze tańce narodowe, polonez i mazur, osiągnęły szczyt popularności jako tańce towarzyskie, wykonywane na balach i rautach. Były po prostu modne, o czym świadczy również to, że występują w bardzo wielu dziełach muzycznych i muzyczno-teatralnych tego okresu, szczególnie kompozytorów rosyjskich, a wielki hołd składa im w swoich partyturach operowych i baletowych Piotr Czajkowski.

 

Krzesiński ukończył warszawską szkołę baletową i jako członek warszawskiego baletu występował gościnnie na scenach Petersburga w bardzo wówczas popularnym polskim balecie Wesele w Ojcowie. Po tournée został w Petersburgu jako członek tamtejszego zespołu – artysta mimiczny i charakterystyczny. Był wykonawcą i pierwszym wykonawcą licznych ról wymagających wyrazistości scenicznej i ekspresji oraz partii chodzonych, jak Birbante w Korsarzu, Król Florestan w Śpiącej królewnie, Wielki Bramin w Bajaderze, tytułowy Król Kandaules w balecie Petipy, Król Nubijski w Córce faraona, czy Chan w Koniku Garbusku. Rosyjska encyklopedia baletu podkreśla jego znakomitą prezencję, gibkość i siłę, co powodowało, że był znakomitym odtwórcą tańców polskich, cygańskich, hiszpańskich i węgierskich w wystawianych wówczas baletach i operach. Zapisał się też jako artysta poszukujący nowych, realistycznych rozwiązań na polu makijażu scenicznego – trzeba pamiętać, że w owych czasach artysta sam się malował i czesał do roli, wymyślając swój wizerunek sceniczny.

 

Czyż to nie wspaniała, barwna postać? W czasach, gdy Polski nie było, Krzesiński paradował w polskim kontuszu nie tylko na scenie, ale i prywatnie, nosił zawadiacki wąs i uczył polskich tańców petersburską młodzież. „Pierwszego mazurzystę” przypomniał w swojej wersji libretta do Jeziora łabędziego Paweł Chynowski, a sceniczne życie dał mu choreograf warszawskiego przedstawienia, Krzysztof Pastor. To piękny hołd dla tej nietuzinkowej osobowości. Ja swój złożę jak zwykle na Powązkach. Towarzystwo też ma Feliks świetne – nieopodal spoczywają rodzice Fryderyka Chopina i pochowany jest Moniuszko, a nieomal po sąsiedzku, po drugiej stronie ścieżki – Gustaw Holoubek i Andrzej Hiolski.

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia