ENG
A A A
 maj 2021 

Nie zrezygnuję z demokracji

Magdalena Przybysz | taniecPOLSKA.pl | 2020

Artykuły

18 listopada 2020

Punkt wyjścia – zapalniki do refleksji

 

Kiedyś usłyszałam od pewnej kuratorki projektu artystycznego, że demokracja w sztuce to utopia.

 

Jedna z pedagożek w Zespole Szkół Specjalnych, w którym prowadziłam taneczne zajęcia dla uczniów, określiła uczestników i uczestniczki mojej grupy terapeutyczno-artystycznej jako „Gwiazdy” . I  nie chodziło tutaj o wyrażenie zachwytu nad ich blaskiem.

 

Niebinarny performer, który brał udział w mojej choreografii, ze względów zdrowotnych musiał zrezygnować z występu. Rówieśnicy z klasy dissowali go (atakowali słownie), używając zwrotów typu: „Chłopak i tańczy?!” czy „Na pewno jesteś pedałem”. Ze względu na ogromny stres i traumę nie był w stanie normalnie funkcjonować, ani w szkole, ani w domu, ani w zajęciach pozalekcyjnych. Aby wrócić do zdrowia, musiał spędzić kilka tygodni w szpitalu psychiatrycznym.

 

Na moją znajomą, która prowadzi bloga dotyczącego Nonviolent Communication (Porozumienie bez Przemocy)* wylała się fala hejtu, kiedy napisała, że jeśli używamy słowa „dziecko”, to niesie ono za sobą przyzwolenie na inne traktowanie niż osoby dorosłej, często umniejszające.

 

Ale zacznijmy od początku. Bo właściwie wprowadzanie zasad demokratycznych zaczyna się na samym starcie projektu artystycznego, mają one swój korzeń najpierw w założeniach („Tak chcę, aby mój projekt opierał się na demokratycznych zasadach”), później w trakcie gromadzenia i poszukiwania grupy i ustalania zasad współpracy, a następnie w czasie jej trwania.     

 

Dorosły, dziecko, młodzież to etykiety słowne

 

Przez szereg tysiącleci tworzyliśmy słowa, które miały za zadanie uporządkować rzeczywistość. Są one bardzo przydatne i mają ułatwić nawigowanie w rzeczywistości, pozwalając wyselekcjonować zjawiska z coraz większego zalewu informacji. Nadajemy nazwy doświadczeniom, zjawiskom, osobom, wpisujemy hasła do wyszukiwarek internetowych i wyświetlają się nam ich definicje, grafiki, skojarzenia. Równocześnie niektóre z tych słów obrosły stereotypowymi znaczeniami niosąc, w sobie pewien automatyzm w myśleniu i reagowaniu. Wśród nich pojawiają się słowa „dziecko” i „młodzież”.

 

W podejściu Porozumienia bez Przemocy (PbP) uważa się, że słowo „dziecko” już jest etykietą. Jego twórca, Marshall Rosenberg, oczywiście wie to, co my – że różnimy się zachowaniem, myśleniem, wiekiem, sposobem mówienia. Jednak najważniejszym założeniem jego metody jest to, że niezależnie od wieku jesteśmy równymi sobie osobami o JEDNAKOWO WAŻNYCH potrzebach i uczuciach. Te potrzeby zależnie od etapu rozwoju są różne, ale zawsze równoważne z innymi.

 

Kluczem do grupowego procesu twórczego, w którym chce się wprowadzać demokratyczne zasady,  jest zrozumienie tych uniwersalnych potrzeb, co na szczęście ma już miejsce w wielu nowoczesnych ośrodkach edukacji typu szkoły demokratyczne czy przedszkola waldorfskie.  Kiedyś jako początkująca  edukatorka tańca, przygotowywałam grupę do występu w ramach Festiwalu Radości i Uśmiechu w Teatrze Ludowym w Krakowie. Po pięciu godzinach wyczerpującego treningu i przymiarek kostiumów zaproponowałam sesję relaksacyjną. Prawie wszyscy ochoczo położyli się na materacach i włączyłam przysłowiowy szum morskich fal z minimalistyczną muzyką pianina w tle. Prawie, z wyjątkiem Kasi, która w pewnym momencie zaczęła wiercić się, wstała z materaca i zapytała mnie: „Pani Mafciu, umarł ktoś?”.

 

No właśnie. Nie zapytałam przed sesją relaksu, czy wszyscy mają na to ochotę, ale na szczęście projekty demokratyczne mają to do siebie, że jeśli nie sprawdzisz potrzeb wszystkich uczestników w grupie, to szybko się o tym dowiesz…

Jednak temat zarządzania sprzecznościami  – co zrobić, kiedy część grupy chce jedno, a druga część drugie,  – to już zagadnienie na osobny artykuł.

 

Nie muszę być Panią, a Wy nie musicie być dziećmi (ale możecie, jeśli chcecie)  

 

Zatem, co robię na początku projektu artystycznego lub edukacyjno-artystycznego z osobami, które nie posiadają dowodu osobistego? Pytam! Jak chcecie, żebyśmy się do siebie zwracali? Ktoś powie: „banał”, ale niestety, zbyt często trafia on do kategorii: „przecież to oczywiste” i etap tworzenia ram jest pomijany. A przecież bardzo różnie bywa. Okazuje się, że dla uczestników i uczestniczek często jest to szok poznawczy, że takie pytanie w ogóle pada. Najważniejsze jest dla mnie, aby uczestnicy i uczestniczki wybrali formę najbardziej komfortową dla siebie. I tak niektórzy/re mówią do mnie per „psze Pani”, inni/ne „Pani Magdo”, jeszcze inni/ne „Pani Magsiu”, a jeszcze inni zwracają się bezpośrednio: „Magda, słuchaj...”. Ja zaś dopytuję: jaką formę swojego imienia lubisz? Jak chcesz, żebym się do Ciebie zwracała? Czasami sami proszą, aby używać zdrobniałej formy imienia, albo ksywki (czasami mającej formę niezgodną z płcią biologiczną) Niektórzy z nich przyznają, że lubią, gdy mówi się o nich „dzieci” czy „młodzież”, a inni wręcz przeciwnie, zaznaczają, że tego nie znoszą. Każdy ma inaczej. Chodzi tutaj o fundamentalną sprawę: o wybór zamiast narzucania z góry.

 

Potrzeby

 

Często noszę ze sobą na zajęcia Karty Potrzeb, na których wypisane są uniwersalne ludzkie potrzeby. Proszę wówczas uczestników i uczestniczki projektu, aby wybrali jedną lub kilka najważniejszych, które są dla nich ważne w czasie realizacji projektu, i opowiedzieli dlaczego. To sprawia, że osoby współtworzące projekt zaczynają słuchać siebie nawzajem, poznają się lepiej. Dzięki temu wszyscy poznajemy także inne powody udziału w projekcie niż tylko: bo „chcę sobie potańczyć” czy „lubię występować na scenie” i „interesuję się sztuką”. Okazuje się najczęściej, że stoją za tym również potrzeby przynależności, więzi, wyrażenia siebie, zrozumienia, bycia widzianym i słyszanym, otrzymania informacji zwrotnej dotyczącej tego, jak ktoś mnie odbiera. Poniżej przedstawiam listę uniwersalnych potrzeb inspirowaną metodą Porozumienia bez Przemocy. Posiada je każda osoba na świecie , niezależnie od kontekstu kulturowego, geograficznego czy światopoglądowego.
Poniższa lista uniwersalnych potrzeb ludzi (inspirowana Porozumieniem bez Przemocy) może pomóc docierać do tego, co ważne dla Ciebie i innych osób:

Potrzeby związane z dobrostanem fizycznym: powietrza/ pożywienia, wody/ ruchu, ćwiczeń/ dbałości o z drowie/ ochrony przed chorobami/ snu, wypoczynku/ relaksu/ ekspresji seksualnej, intymności/ dotyku/ schronienia, bezpieczeństwa

Potrzeby związane z byciem jednostką: wybierania własnych celów, marzeń i wartości, podążania włąsną drogą/ wybierania własnego planu spełnienia marzeń, celów i wartości/ wolności/ przestrzeni/ spontaniczności/ niezależności

 
Potrzeby związane z własną spójnością (kontaktu z samą/ym sobą): sensu/ poczucia sprawności/ autentyczności/ twórczości/ uczenia się, wyzwań, świadomości/ samorozwoju/ poczucia własnej wartości/ prywatności


Potrzeby związane z byciem z innymi ludźmi (współzależności): bycia wysłuchanym/ną/ bliskości, kontaktu, towarzystwa/ wspólnoty/ ważności, bycia docenionym/ną/ bycia wziętym/tą pod uwagę/ przyczyniania się do wzbogacenia życia, wkładu/ bezpieczeństwa emocjonalnego/ empatii/ szczerości/ miłości/ szacunku/ wsparcia/ zaufania/ zrozumienia


Potrzeba zabawy: radości/ śmiechu/ lekkości

 
Potrzeby duchowe: piękna/ harmonii/ inspiracji/ porządku/ pokoju/ kontaktu z naturą


Potrzeby celebrowania życia: świętowania/ twórczości/ spełnionych marzeń/ opłakiwania straty: ukochanych osób, marzeń itp. (żałoba)

Oczywiście zależnie od specyfiki grupy rozmowa o potrzebach przebiega w różnej formie, czasami są to wyżej wspomniane Karty Potrzeb, innym razem obrazki czy  metafory lub  gry i zabawy wyrażane w kręgu za pomocą gestów i ruchów ciała.

 

Demokracja nie oznacza braku lidera/rki

 

Drugą kwestią , o której informuję przyszłych uczestników i uczestniczki oraz ich rodziców już na etapie naboru do projektu,  są metody, w oparciu o które będziemy pracować oraz role podczas realizacji projektu. Ponieważ zależy mi, aby osoby decydujące się na udział już na początku wiedziały, w jaki sposób będziemy tworzyć naszą twórczą wspólnotę, często robię casting w formie warsztatów, aby każdy i każda ocenił/a, jak się czuje w demokratycznej formie pracy opartej na pytaniach i informacji zwrotnej. Następnie wspólnie tworzymy zasady. Umawiamy się także na to, czy chcemy, aby były to zasady „żelazne” czy podlegające negocjacji w trakcie projektu. I to jest właśnie moment, w którym zaznaczam (jeśli tak jest, bo czasami decyduję się nie być liderką), że istotne jest, aby wysłuchać każdego, ale ostateczną decyzję odnośnie materiału artystycznego, który wejdzie do pokazu wybieram ja. Nawet jeśli jest to dla wszystkich jasne, gdy potem jak dochodzi co do czego emocje idą swoim torem – kiedy na przykład czyjegoś „materiału” jest mnie, albo komuś się coś nie podoba. Ale właśnie wtedy moim obowiązkiem jest stworzyć w grupie taką przestrzeń, w której można to omówić, przedyskutować, opłakać, pozwolić pozłościć się na mnie. Myślę, że ten etap jest prawdziwym wyzwaniem i polega na objęciu tych wszystkich napięć i uczuć. I jeszcze jedno – powstałe zasady spisuję na flipcharcie i robię im zdjęcie – wówczas łatwo do nich wrócić i przywołać na każdym etapie procesu.

 

 

Nie zrezygnuję z demokracji, a w projektach artystycznych z udziałem osób między 1. a 18. rokiem życia tym bardziej

 

Demokratyczne zasady w projektach artystycznych można wprowadzać w każdej grupie wiekowej, wówczas jest to kwestia dobrania adekwatnej do etapu rozwoju poznawczo-emocjonalnego strategii. Głos każdego i każdej jest tak samo ważny, podobnie jak potrzeby. I równocześnie można podejmować decyzje na różne sposoby – czasami samej/samemu, a czasami wspólnie. Kluczem jest jednak komunikacja – poinformowanie o tej formule na samym początku i danie innym osobom  projektu wyboru, czy w takim razie chcą wziąć w nim udział.

 

Kiedy jasno ustalam z grupą zasady i sposób podejmowania decyzji, wówczas granice zostają wyznaczone, a rama  – stworzona i można w niej kreować wspólnie piękne rzeczy.  Rozmowy mają wtedy charakter bezpośredni,  jest mniej „fochów nie wiadomo o co” , a więcej szczerości. Dziewczyny i chłopaki uczą się wtedy walczyć o swoje i nieraz zdarzyło mi się, że kiedy wymyślili coś naprawdę dobrego i mieli odwagę podważyć mój autorytet (huraaaa!), to właśnie ich propozycje czy rozwiązania wchodziły do spektaklu. Ważne jednak jest to, że to nie zależy od mojego „humoru”, ale jest poprzedzone partnerską dyskusją , w której rozmawiamy merytorycznie.

 

Pamiętam, jak raz w ramach programu Scena dla tańca przyjechaliśmy ze spektaklem Insta Show do ośrodka kultury, w którym był problem ze światłami – mieliśmy do dyspozycji tylko 2-3 lampy. Jeden duet miał swoją taneczną scenę, w której ważnym elementem było to, aby się wyróżniał wizualnie od pozostałych epizodów. Ponieważ zabrakło lamp do ustawienia tej kameralnej sceny, pan z obsługi technicznej zaproponował, że puścimy w tym czasie dym. Popatrzyliśmy z reżyserką,  tancerzami i tancerkami po sobie i wspólnie zdecydowaliśmy: never! Wtedy, żeby ratować sytuację, zaproponowałam – to może poświecimy latarkami (co było także tragicznym rozwiązaniem). Wykonawcy tego duetu mieli jednak inny pomysł: Magda, a może podświetlimy sobie twarz naszymi telefonami? I tak powstała scena, która później na stałe weszła do spektaklu i okazała się bardzo trafiona dramaturgicznie.

 

 

Rodzice też ludzie

 

W projektach demokratycznych nieoceniona jest współpraca z rodzicami. I nie chodzi tutaj o wywiadówkowe raporty, lecz o przepływ informacji. Najbardziej doświadczyłam tego, kiedy na zlecenie Konferencji Empatyczna Polska organizowałam finałowego flash moba w warszawskiej galerii handlowej Arkadia. Brali w nim udział studenci chórzyści z Chóru Akademickiego Uniwersytetu Warszawskiego, którzy wykonali utwór Kiss from the Rose Seala, oraz uczniowie i uczennice warszawskiej Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej i Studia Baletowego Hanny Kamińskiej z dwóch klas pedagożki Katarzyny Michałowskiej. Do kanonu obrazków, które wchodzą w skład „albumu” Rodzice i zajęcia pozalekcyjne należy częsty widok mam i ojców sterczących na korytarzu i czekających, aż wreszcie skończą się zajęcia. Kiedy powiedziałam im, że w tym projekcie mogą wejść na salę i pobyć razem z dziećmi w dowolnie wybranej przez siebie formie, nastąpił „wzrusz” i „wraż”. Rodzice mogli siedzieć i obserwować, ale mogli także tańczyć razem z nami, a nawet wziąć udział we flash mobie. W przypadku części z nich tak też się stało. W ten sposób pierwotna funkcja tańca – budowania społeczności i więzi w grupie – została przywrócona.

 

 

Różni, ale równi

 

Kolejną zasadą, po sposobie podejmowania decyzji, jest tolerancja i akceptacja. W myśl słynnego hasła, które poznałam kiedyś podczas wizyty w Trybunale Praw Człowieka we Strasburgu:

Jesteśmy Rożni

Jesteśmy Równi

 

Zwłaszcza teraz, kiedy tak wiele wprowadzono dezinformacji w kwestiach płci biologicznej i psychologicznej, tożsamości płciowej i orientacji seksualnej, taka postawa jest dla mnie absolutną podstawą do budowania poczucia bezpieczeństwa. Sprawą honorową i priorytetową jest podkreślanie, że osoby o wszystkich rodzajach orientacji seksualnej mają takie same prawa. Dotyczy to także kwestii światopoglądowych i wyznaniowych (jestem w szoku, że wciąż trzeba to zaznaczać). W trakcie projektu, a także po finałowych pokazach, wszystkie dziewczyny i chłopaki oraz osoby niebinarne są tak samo mile widziani/ne. Tak samo jak osoby heteronormatywne czy religijne. Podobnie jest z osobami – i jest to kolejny temat tabu w edukacji – o statusie ekonomicznym odbiegającym od średniej krajowej. Nikt nikogo nie ma prawa dyskryminować z żadnego powodu i zasada ta jest nie do przesunięcia ani o milimetr. Poszanowanie zapisów wynikających z paragrafów Karty Praw Człowieka jest fundamentem. Nie oznacza to, że nie rozmawiamy o różnicach – często prowadzimy burzliwe i emocjonujące dyskusje, ale łączy nas jedno demokratyczne podejście do procesu powstawania dzieła i projektu artystycznego, w którym wszyscy mogą wyrazić się w zgodzie ze swoimi wartościami i odczuciami.

 

 

Informacji zwrotna (jak telefon) działa w obie strony

 

Na początku i na końcu zajęć siadamy zawsze w kręgu i sprawdzam z osobami, jak się mają. To jest moment, w którym mogą powiedzieć, z czym mają się ok, a z czym nie (takie podejście cenię  także w pracy z artystami i artystkami między 18. a 100. rokiem życia).  Ta gotowość wymaga otwartości – możemy usłyszeć przecież  na swój temat rożne niewygodne rzeczy od uczestników i uczestniczek . Gdy robiłam projekt Przesilenie letnie i wałkowaliśmy finał w hallu poznańskiego  Starego Browaru, 14-letnia tancerka  podeszła do mnie i powiedziała: „Magda, ja już mam dość tego młynu”. Dzięki niej zrozumiałam, że powtarzanie po raz 20  sceny, w której tancerze i tancerki odgrywający romantycznych topielców, rusałki , syreny czy zjawy,  tarzają się po podłodze w sobótkowym uniesieniu, jest dla nich o co najmniej 10 razy za dużo.

 

Tak, w projektach demokratycznych popełniam błędy, kiedy tak jak w tym przykładzie, nie słyszę pierwszych sygnałów np. o zmęczeniu. Chodzi jednak o to, żeby była przestrzeń na informację zwrotną w drugą stronę, czyli w moją, wręcz o to proszę: „Mówcie proszę, gdy z czymś przesadzę”.

 

Poprosiłam kiedyś producentkę spektaklu, do którego robiłam choreografię, żeby zorganizowała w naszym zespole dwie grupy. Chciałyśmy urozmaicić drugi tydzień intensywnej pracy nad choreografią i zorganizowaliśmy dla uczestników i uczestniczek projektu wyjście do escape room’u. Grupa składała się z osób w dwóch przedziałach wiekowych, podstawówka i gimnazjum. Producentka podzieliła ich według tego kryterium, więc uznałyśmy, że powinno być spoko. Ja miałam iść z „gimnazjum”, a ona z  „podstawówką”. Tymczasem po odczytaniu nazwisk i przyporządkowaniu do grup do opiekunek (czyli nas), zapadła cisza, a artyści i artystki patrzyli uporczywie w podłogę. Nagle mnie olśniło. Podarłam listę, wyciągnęłam nową kartkę, po lewej stronie wpisałam Pani X: Pókój Zagadek, po drugiej Pani Y: Pokój Strachów i poprosiłam:  wpiszcie się, do którego z escape roomów chcielibyście pójść. Okazało się, że rozdzielili się zupełnie inaczej. Nie według wieku, ale według tego, kto się z kim najlepiej czuje i do jakiego pokoju chce pójść.

 

 

Instytucjonalność

 

Stworzenie projektu demokratycznego jest także sytuacją wymagającą producencko, gdyż we wnioskach każdy z nich trzeba rozpisać w kategoriach efektu, budżetu i korzyści, czyli –innymi słowy – produktu, targetu i korzyści. Należy się „wykazać”, co często jest samo w sobie powiewem wynaturzonego kapitalizmu i zaprzeczeniem demokratycznego podejścia. Moim marzeniem jest, aby to same zainteresowane osoby, czyli dzieci i młodzież miały swojego rówieśniczego reprezentanta w komisjach rozpatrujących wnioski na realizację takich projektów . Uprzejmie proszę, aby się z tego marzenia nie wyśmiewać, ponieważ  już niebawem i tak będziemy musieli się dowiedzieć, jakie potrzeby ma tzw. „współczesna młodzież” i „dzieci”, kiedy to ze zdziwieniem odkryjemy, że nikt z nich nie chce już chodzić do szkoły albo na zajęcia, a połowa siedzi z depresją w domu, bojąc się, że świat płonie i myśląc, że nic nie ma sensu. (Nie wierzycie? Spójrzcie na statystyki samobójstw, samookaleczeń, uzależnień, depresji i zaburzeń lękowych wśród osób w wieku szkolnym: 6-18 lat.)

 

Zatem na koniec pozwolę sobie przedstawić fundamentalny dla mnie postulat , który kieruję  do decydentów, kuratorów i kuratorek sztuki, dyrektorów i dyrektorek szkół i instytucji kultury:

 

Twórzmy projekty nie DLA „dzieci” , a Z nimi! ( na każdym etapie powstawania projektu)

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

 

 

 

Magdalena Przybysz – choreografka, wykładowczyni, psycholożka, wykładowczyni kursu choreograficznego Rozgrzewki demokratyczne na Uniwersytecie Warszawskim na kierunku Sztuk Społecznych w Instytucie Kultury Polskiej oraz kierowniczka studiów podyplomowych Komunikacja w organizacji oparta na empatii na SWPS w Poznaniu i w Warszawie, a także autorka kursu Modele pracy w grupie i Teoria projektów społecznych na kierunku „Sztuki Sceniczne. Somatyka w tańcu i terapii”  na Akademii Muzycznej w Łodzi. Współpracuje z reżyserami i reżyserkami, kompozytorami i kompozytorkami, artystami i artystkami sztuk wizualnych (m.in.: Klaudia Hartung-Wójciak, Jakub Wróblewski, HOTELOKO movement makers, grupa MML).

Obecnie pracuje nad książką Dzienniki choreograficzne realizowaną w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

 

 

*Porozumienie bez Przemocy (ang. Nonviolent Communication  /NVC/)  – to model komunikacji i sposób porozumiewania się opracowany przez psychologa, mediatora i pisarza Marshalla Rosenberga. Kluczowym założeniem NVC jest koncentracja na uczuciach i potrzebach zarówno nadawcy, jak i odbiorcy komunikatu, oraz założenie, że potrzeby każdego człowieka są tak samo ważne. Celem jest używanie takiej formy języka, która pozwala na całkowite wyeliminowanie lub co najmniej ograniczenie możliwości wystąpienia przemocy w dialogu w jakiejkolwiek formie, psychicznej lub fizycznej. Prowadzi ona do sytuacji win-win (wygrany/a – wygrany/a).

 

 

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia