ENG
A A A
 kwiecień 2021 

„Danseur noble” – wymierający gatunek

Katarzyna Gardzina | taniecPOLSKA.pl | 2021

Felietony

22 lutego 2021

Na próżno byłoby do poważnego lub bohaterskiego gatunku baletowego przeznaczać tancerza, jeśli nie jest on obdarzony pięknymi, symetrycznymi kształtami i okazałą postacią, istotnymi cechami tego rodzaju tańca. Jedynie ci, którzy są zbudowani jak posągi Apollina, doskonale nadają się do tańca poważnego*. (Carlo Blasis)

 

Nie tylko na tancerki taniec klasyczny nakłada szereg wymogów natury estetycznej. Także mężczyźni – wykonawcy pierwszoplanowych ról bogów, książąt i herosów – mieli się prezentować na scenie idealnie, aby swoją cielesnością odzwierciedlać szlachetność odtwarzanych postaci. Jak wiadomo, już w starożytności utożsamiano (i do dziś trzeba walczyć z tym głęboko zakorzenionym przekonaniem) walory ciała z przymiotami duszy, serca i rozumu. Co za tym idzie, dobry i szlachetny bóg musiał być także piękny, zaś okrutny demon czy tzw. czarny charakter – brzydki i pokraczny. Bohaterowie wysoko urodzeni charakteryzować się mieli wdziękiem, słuszną postawą, szlachetnością gestu i regularnymi rysami, a stanów niższych – plebejskością sylwetki i gestykulacji. Stąd prosta droga do utworzenia wśród tancerzy – mężczyzn, a później i kobiet (podobnie jak wśród aktorów i śpiewaków) podziału na swego rodzaju klasy, w zależności od emplois – na artystów serio, semi-serio i buffo, czy też klasycznych, pół-klasycznych i charakterystycznych (czasem wylicza się jeszcze pół-charakterystycznych).

 

Na szczycie tej hierarchii postawiono danseur noble (tancerza szlachetnego) – zwanego też wcześniej, w XVIII wieku, gdy to tancerze mężczyźni królowali na baletowych scenach, tancerzem poważnym (sérieux). Aby odpowiednio odegrać i odtańczyć główne role bogów i herosów, musiał oprócz najdoskonalszej techniki klasycznej charakteryzować się wysokim wzrostem, zgrabną i harmonijną sylwetką, długimi, ale proporcjonalnymi rękami i nogami, szlachetną postawą, miłymi, regularnymi rysami… Jednym słowem casting na tancerza roku połączony z top model. Ideałem byłoby, aby taki artysta odznaczał się jeszcze tzw. sceniczną charyzmą, czyli wybijał się ponad innych występujących na scenie nie tylko z racji wysokiego wzrostu, ale także magnetyzował, przyciągał uwagę, miał to niedefiniowalne coś. Takich tancerzy, a były to dosłownie jednostki, które na palcach jednej ręki można by zliczyć, nazywano „bogami tańca”. W epoce romantyzmu pod nazwą danseur noble nadal najchętniej widziano pięknego, wysokiego i szczupłego tancerza, ale już wydelikaconego. Teraz miał to być nie heros, ale książę lub hrabia, zakochany, najczęściej nieszczęśliwie, w jakieś zjawie lub zaklętej królewnie. Ten stereotyp tancerza baletowego – delikatnego ponad miarę – dziwnie rozpanoszył się w umysłach społeczeństwa i w połączeniu z przeświadczeniem, że „niemęski” równa się „homoseksualny”, ma się niestety dobrze do dziś.

 

Prawdziwych danseurs noble nie spotyka się często, biorąc pod uwagę, jak wyśrubowane są kryteria, które trzeba spełnić, aby na to miano zasłużyć, a ostatnio dodatkowo… spadło na nich zapotrzebowanie. Jeszcze do niedawna gros repertuaru zespołów baletowych stanowiły wielkie balety klasyczne, głównie XIX-wieczne, oraz neoklasyczne dzieła baletowe XX-wieku. Wraz z poszerzaniem środków wyrazu przez współczesnych choreografów i dopuszczaniem na baletowe deski różnorodnych technik tańca, wyidealizowane platońskie piękno, utożsamiane z pięknem ciała, straciło na znaczeniu. Tancerz ma być świetnie wyszkolony, nieludzko sprawny, dobrze zbudowany, ale przede wszystkim wyrazisty. Wystarczy zresztą zrobić przegląd ostatnich wielkich sław męskiego tańca baletowego: Rudolf Nuriejew, Michaił Barysznikow, Władimir Małachow, Carlos Acosta… Choć każdy stawał się na scenie księciem, gdy przyjrzeć się ich warunkom fizycznym, a nawet tzw. urodzie, można zauważyć, że żadnego z nich natura nie obdarowała wykwintem sylwetki, jej idealną proporcjonalnością czy regularnymi rysami twarzy. Wręcz przeciwnie – to raczej przegląd bardzo charakterystycznych typów.

 

Współczesny repertuar bardzo zdemokratyzował podejście do danseur noble. Pierwszy tancerz tańczący główne partie (a nie są to już tylko książęta i poeci, ale często ludzie z krwi i kości, postaci pełne dramatyzmu, niejednoznaczne, wzięte z kart historii, czy też wręcz spersonalizowane  abstrakcyjne idee) nie musi być piękny i doskonale zbudowany. Musi być jednak  doskonały w swojej roli; niezwykły, przyciągający i pociągający. Może mieć dowolny kolor skóry i włosów, nie musi być niebieskookim blondynem mierzącym metr i 80 centymetrów. Druga połowa XX wieku i wiek obecny znacznie rozszerzyły nasze wyobrażenie o głównym męskim bohaterze baletu. Wydaje się, że nie potrzebujemy już książąt. Tylko potem na scenę Opery Paryskiej wychodzi Mathieu Ganio, étoile (najwyższa ranga w paryskim balecie) tamtejszego zespołu i znów zdaje się, że na ziemię zstąpił sam Apollo…

 

*Carlo Blasis Podstawowa rozprawa o teorii i praktyce sztuki tańca, przekład i opracowanie Janina Pudełek [w:] „Taniec”, Polski Teatr Tańca – Balet Poznański, 1984

 

 

INFORMACJA DLA UŻYTKOWNIKÓW SERWISU
Przed przystąpieniem do użytkowania Serwisu www.taniecpolska.pl operator Serwisu poleca zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu.
Operator Serwisu poleca w szczególności zapoznanie się z postanowieniami Polityki Prywatności Serwisu w zakresie: Zapoznanie się z Polityką Prywatności Serwisu pozwoli wszystkim Użytkownikom na korzystanie z Serwisu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi oraz własną wolą wyrażoną w odpowiednich zgodach.
Operator Serwisu jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania w sprawie wykonywania Polityki Prywatności Serwisu.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia